generau i jego historie

photo

Temat: EURO
silna (czyt. droga złotówka) powoduje iż nasz eksport staje się coraz mniej atrakcyjny dla zgranicznych importerów. Wg danych GUS:
W styczniu br. eksport w cenach bieżących wyniósł 32,0 mld zł, a import 36,1 mld zł. W porównaniu ze styczniem ub. roku eksport zwiększył się o 9,1%, a import o 6,4%.
czyli export rośnie bardziej niż import. I to ma być źle ?
Źródło: fuy.com.pl/viewtopic.php?t=175



Temat: Bitwa o Anglie
oh, jak ja lubie jak blazior-numero-due rzuca sie na liczby ktorych nie rozumie... tzn czytajac pisowskie raporty to Wolska potega jest i basta.

Krytyczne dane ekonomiczne (2005)
http://www.business.gov.pl/Standard,zycia,44.html

PKB 967 693,3 mln zł

Wzrost gospodarczy 3,2%

Deficyt budżetowy (-) 27 494,6 mln zł

Wielkość eksportu 288 682,3 mln zł

Wielkość importu 326 110,3 mln zł

Bilans obrotów handlu zagranicznego -37 428,0 mln zł

Inflacja 2,1%

Bezrobocie 17,7%

Prawda dane sprzed paru miesiecy...ale oficjalne, GUS

wzrost gospodarczy - 3.2% - dosc przecietny jak na 40 milionowy kraj z biedniejszej czesci europy... jak masz 100 zl w styczniu, a 103 zl w grudniu (nie wlaczajac inflacji) lub nawet 105 zl (wg. bm) to gosc co mial 1000 euro w styczniu a w grudniu ma 1020 euro i tak jest lepszy

30 miliardow deficytu budzetowego... to tak 800 zlotych na lebka rocznie oops.. jedna emerytura idzie sie jebac

40 miliardow nadwyzki importu nad eksportem... nie zrownowazone naplywem kapitalu... faktycznie, mozna byc dumnym

inflacja 2.1% - calkiem niezle... choc... jakimi metodami? dobra tanieja, bo wszystko jest importowane, podatki rosna, podaz pieniadza ograniczona... to jak do cholery moze byc inflacja?

bezrobocie - oficjalne - 16%? czy cos kolo tego?... a w niedobrej ameryce jest ile? 4%? 5%?. A jak sie doda wczesniejszych emerytow i reszte nie wliczona w statystyki.. az strach sie bac

ale najlepsze jest

cytat "-comiesięczny spadek bezrobocia obecnie 16% (najniższy poziom od 89)"... czyzby muliganek nie chcial powiedziec, a mu sie wymsknelo, ze za komuny bylo pod tym wzgledem.... lepiej????

jak ja lubie statystyki


na stronie http://www.business.gov.pl/Standard,zycia,44.html jest fajna tabelka o standardzie zycia...

cieszmy sie, bo w Bulgarii i Rumunii jest jeszcze gorzej
Źródło: dobreforum.pl/przemo/viewtopic.php?t=7855


Temat: Co z tym cholernym frankiem??
Mam wrazenie 2mm, ze wywolales mnie do tablicy. Swoja opinie o niedoszacowaniu zlotowki i przeszacowaniu wartosci franka szwajcarskiego opieram na porownaniu sily nabywczej tych walut w stosunku do „koszyka walutowego”, w którym najwieksza wage, ze wzgledu na powiazania gospodarcze, przypisuje euro. Uwazam, ze po akcesji Polski do UE, gdy zniknelo wiele ograniczen w wymianie towarowej, a w niedalekiej przyszlosci zniknie wiekszosc ograniczen w wymianie uslug (o ile politycy nie zadecyduja inaczej, ale tu już wchodzi w gre nieprzewidywalne reczne sterowanie) kurs wymiany zlotowki na euro będzie dazyl do parytetu sily nabywczej (choc nie twierdze, ze zostanie osiagniety), czyli w okolice 2-2.5 EUR/PLN. Co wazne, potwierdzenie swego pogladu znajduje w danych statystycznych za ostatnie 1.5 roku: Gdy na poczatku 2004 1euro kosztowalo prawie 5zl i od tego momentu rozpoczal się marsz w dol, przy wartosci 4.4-4.5 analitycy (np. szef WGI, pan Kuczynski) bili na alarm, ze zalamie się eksport itd., itp. I co? I nic. Wczoraj GUS podal, ze dynamika eksportu w dalszym ciagu znacznie przewyzsza dynamike importu, chociaz euro kosztuje ponizej 4zl. Oczywiście jest wiele innych czynnikow, które krotkookresowo wplywaja na kurs waluty (jak emisje papierow dluznych, pojawienie się na rynku duzych pakietow akcji, dane statystyczne), ale tendencja do umacniania się zlotego pozostanie, no chyba ze PO wraz ze specjalistami z NBP zafiksuja kurs, ale wtedy mala polska gospodarka może to niezle odchorowac. Wartosc CHF/EUR jest z kolei wyzsza niż wynika to z sily nabywczej franka, ale tak pewnie pozostanie (specyfika gospodarki Szwajcarii, oparta na bankowosci), tyle, ze nie spodziewam się istotnych zmian w druga strone.
Nie musze dodawac, ze to co tu napisalem, to moja prywatna opinia i mam swiadomosc tego, ze w ogolnosci kursy walut ksztaltuja się w znacznie bardziej zlozony sposób, ale w sytuacji gospodarek silnie ze soba powiazanych parytet sily nabywczej waluty jest bardzo istotny dla tego kursu. Oczywiscie w tym wszystkim nie zakladam jakiegos nadmiernego psucia pieniadza, zreszta wowczas wysoka inflacja weryfikuje sile nabywcza.
Zycze milego dnia, Piotr
Źródło: forum.muratordom.pl/showthread.php?t=42811


Temat: Co z tym cholernym frankiem??

Mam wrazenie 2mm, ze wywolales mnie do tablicy. Swoja opinie o niedoszacowaniu zlotowki i przeszacowaniu wartosci franka szwajcarskiego opieram na porownaniu sily nabywczej tych walut w stosunku do „koszyka walutowego”, w którym najwieksza wage, ze wzgledu na powiazania gospodarcze, przypisuje euro. Uwazam, ze po akcesji Polski do UE, gdy zniknelo wiele ograniczen w wymianie towarowej, a w niedalekiej przyszlosci zniknie wiekszosc ograniczen w wymianie uslug (o ile politycy nie zadecyduja inaczej, ale tu już wchodzi w gre nieprzewidywalne reczne sterowanie) kurs wymiany zlotowki na euro będzie dazyl do parytetu sily nabywczej (choc nie twierdze, ze zostanie osiagniety), czyli w okolice 2-2.5 EUR/PLN. Co wazne, potwierdzenie swego pogladu znajduje w danych statystycznych za ostatnie 1.5 roku: Gdy na poczatku 2004 1euro kosztowalo prawie 5zl i od tego momentu rozpoczal się marsz w dol, przy wartosci 4.4-4.5 analitycy (np. szef WGI, pan Kuczynski) bili na alarm, ze zalamie się eksport itd., itp. I co? I nic. Wczoraj GUS podal, ze dynamika eksportu w dalszym ciagu znacznie przewyzsza dynamike importu, chociaz euro kosztuje ponizej 4zl. Oczywiście jest wiele innych czynnikow, które krotkookresowo wplywaja na kurs waluty (jak emisje papierow dluznych, pojawienie się na rynku duzych pakietow akcji, dane statystyczne), ale tendencja do umacniania się zlotego pozostanie, no chyba ze PO wraz ze specjalistami z NBP zafiksuja kurs, ale wtedy mala polska gospodarka może to niezle odchorowac. Wartosc CHF/EUR jest z kolei wyzsza niż wynika to z sily nabywczej franka, ale tak pewnie pozostanie (specyfika gospodarki Szwajcarii, oparta na bankowosci), tyle, ze nie spodziewam się istotnych zmian w druga strone.
Nie musze dodawac, ze to co tu napisalem, to moja prywatna opinia i mam swiadomosc tego, ze w ogolnosci kursy walut ksztaltuja się w znacznie bardziej zlozony sposób, ale w sytuacji gospodarek silnie ze soba powiazanych parytet sily nabywczej waluty jest bardzo istotny dla tego kursu. Oczywiscie w tym wszystkim nie zakladam jakiegos nadmiernego psucia pieniadza, zreszta wowczas wysoka inflacja weryfikuje sile nabywcza.
Zycze milego dnia, Piotr

nie, nie wywołałem Cię do tablicy, nie mam takiego zamiaru.
Nie neguję w żaden sposób Twojego tekstu. Sam napisałeś że żaden analityk nie przewidzi kursu itp. i w tym się z Tobą zgadzam. A co do tego czy PLN jest niedowartościowany czy przewartościowany to możnaby długo dyskutować. O wypowiedziach pana analityka z WGI nie będę się wypowiadał.
To samo dotyczy parytetu siły nabywczej itp. Dane GUS są mało wiarygodne bo nie obejmują wielu podmiotów legalnie działających w gospodarce więc tak w pełni nie można się na nich opierać. Jeżeli moje wypowiedzi Cię uraziły, to nie było to moim celem. Ot, taka dyskusja.
pozdrawiam, M.
Źródło: forum.muratordom.pl/showthread.php?t=42811


Temat: Chińskiej tandecie mówimy "nie"!
Polskie firmy z zadowoleniem przyjęły wprowadzone w czerwcu ograniczenia na import tekstyliów z Chin; jednak ograniczenia mogą uderzyć w firmy produkujące odzież w Chinach, które nie zdążyły się przygotować na tę sytuację - wynika z informacji izb gospodarczych. Nie ma natomiast sygnałów o zaleganiu chińskich towarów w polskich portach.

10 czerwca br. Unia Europejska i Chiny podpisały porozumienie o ograniczeniu importu wyrobów tekstylnych do krajów UE do końca 2007 roku, w celu ochrony rynku UE przed nadmiernym importem. Import takich towarów jak m.in. swetry, spodnie, biustonosze, przędza lniana i bluzki, nie może wzrastać więcej niż 8-12,5 proc. rocznie. Obserwacji podlega również import obuwia, który też może zostać ograniczony.

Restrykcje te objęły również rynek polski. Według danych Ministerstwa Gospodarki i Pracy, w I kwartale 2005 r. import tekstyliów z Chin wzrósł o 42 proc., zaś ogólna wartość importu zwiększyła się o 40 proc. Resort określił ten wzrost jako "niepokojąco wysoki". Już w ub.r. ujemne saldo w handlu z Chinami osiągnęło 3,5 mld USD, przy wzroście importu do 41 proc.

"Spotykamy się z dwojakiego rodzaju reakcjami firm na ograniczenie importu. Pierwsze to takie, które z entuzjazmem przyjęły ograniczenia. Jednak część firm - które zleciły produkcję w Chinach - reaguje negatywnie" - powiedział PAP prezes Krajowej Izby Gospodarczej (KIG) Andrzej Arendarski. Według niego, aby w pełni podsumować skutki ograniczeń, potrzeba jeszcze dwóch-trzech miesięcy, na razie KIG odbiera pojedyncze sygnały.

"Jako Izba popieramy producentów z UE, w tym z Polski, bo to po prostu nierzetelna konkurencja, przy nieporównywalnych warunkach" - dodał.

Wymienił, że producenci z Chin nie ponoszą szeregu kosztów, które obciążają krajowych wytwórców, jak nakłady na ochronę środowiska i godziwe zarobki pracowników. "Jeśli się uwzględni te koszty, ceny chińskich towarów nie będą tak drastycznie odbiegały od cen u nas" - zaznaczył. Zaś dopóki warunki produkcji nie będą porównywalne, KIG będzie podtrzymywać swoje poparcie dla limitowania importu.

Według danych Polsko-Chińskiej Izby Gospodarczej z Sopotu, bluzka importowana z Chin kosztuje nawet jedną czwartą tego, co bluzka wyprodukowana w Polsce. "Dlatego ograniczenia importu uderzyły przede wszystkim w firmy importujące odzież, które będą musiały wrócić do krajowej produkcji" - powiedział PAP Rajmund Żelewski z Izby. Izba nie ma jednak dokładnych danych na ten temat.

Dodał, że Izba nie ma dotychczas sygnałów o zaleganiu w polskich portach tekstyliów z Chin, po przekroczeniu limitów importu. Podobne problemy zna jedynie z mediów, które informowały niedawno, że tekstylia zalegają w europejskich portach.

Żelewski poinformował, że Izba Polsko-Chińska Izba Gospodarcza zrzesza ponad 100 przedsiębiorstw, w tym kilka odzieżowych; pozostałe zajmują się różnymi dziedzinami, od produkcji słodyczy do przemysłu ciężkiego. "Współpraca układa się pomyślnie, firmy nie zgłaszają żadnych problemów" - zaznaczył.

Według niego, z zapytań kierowanych do Izby wynika, że wciąż rośnie zainteresowanie importem z tego kraju szerokiej gamy produktów, jak m.in. produkty spożywcze, wysokie technologie, a także tekstylia. Kilka firm chce też przenieść do Chin produkcję sanitariatów.

Również przedstawiciele największych polskich firm odzieżowych, które zleciły produkcję w Chinach, twierdzą, że ograniczenia ich nie dotkną, ponieważ w porę przeniosły zagrożoną produkcję do innych krajów.

"Redan ma silnie zdywersyfikowaną produkcję, produkujemy w Indiach, Turcji, Polsce, jak też Chinach. Do ograniczeń zdążyliśmy się przygotować wcześniej. Tę część produkcji, które mogła być narażona na restrykcje portowe, zaczęliśmy przenosić do innych miejsc na świecie" - powiedział PAP wiceprezes firmy Redan, Bogusz Kruszyński.

Według danych GUS, w 2004 r. ogólny import z Chin wzrósł o 41 proc., osiągając 4,6 mld USD, a eksport do Chin wzrósł o 120 proc., osiągając 556 mln USD. Nasz ujemny bilans handlowy wzrósł w 2004 roku o 33 proc., do 3,5 mld USD. W I kwartale 2005 r. obroty z Chinami wyniosły 1,3 mld USD, w tym eksport 133 mln USD (wzrost o 14 proc.), a import 1,2 mld USD (wzrost o 40 proc.).

Według danych Ministerstwa Gospodarki z I kwartału 2005 r., do Chin eksportujemy głównie wyroby z metali nieszlachetnych, produkty przemysłu chemicznego, urządzenia mechaniczne i elektryczne, jak części do silników, aparatura nadawczą dla radiofonii i telewizji oraz statki towarowe.

W imporcie największą wartość mają urządzenia mechaniczne i elektryczne, jak komputery i elementy komputerów, armatura, łożyska, transformatory, urządzenia grzewcze, aparatura telefoniczna, mikrofony, słuchawki, aparatura wideo, żarówki i reflektory; produkty tekstylne (w tym dwie trzecie to wyroby odzieżowe); wyroby różne (głównie meble i zabawki), wyroby stalowe (narzędzia, okucia, wyroby z aluminium) oraz obuwie.

(PAP)


Tak więc jak w tytule topicu czyli - Chińskiej tandecie mówimy "nie"
Jeśli już, to obciążyć chinoli takimi samymi kosztami jak naszych wytwórców handlowych, czyli właśnie nakładami na ochronę środowiska, podatkami itp.
Źródło: wielun.biz/viewtopic.php?t=394


Temat: Polityka - niemoderowany!
Sly - ja rozumiem Twoją potrzebę odbijania piłeczki, jednak jak już wielokrotnie tutaj padło - musisz umieć planować budżet niezależnie od tego, czy dysponujesz wysokimi przychodami (bo np. jest dobra koniuktura), czy niskimi. Swoją drogą, co również w tym temacie padało, w momencie przyjmowania budżetu na 2009 ( grudzień 2008 ) przychylni PO "liberalni" "analitycy finansowi" głośno ostrzegali, że Rostowski swoje wskaźniki bierze z kosmosu. Czego się jednak spodziewać po gościu, który deficytu planowanego nie odróżnia od faktycznego, czy powtarzającego jak mantrę, że "nie zwiększy deficytu budżetowego", mając namyśli... liczbę zapisaną w ustawie - w tym samym czasie nie robiąc zupełnie nic, gdy rzeczywista różnica między dochodami i wydatkami państwa narastała z szybkością lawiny.

Dochody mają się bilansować z wydatkami, a prognozowane wskaźniki być szacowane ostrożnie. PiS zaplanowany przez siebie budżet 2007 zrealizowało bardzo dobrze, osiągając deficyt niższy od zakładanego. PO, po beznadziejnej realizacji budżetu 2008, w 2009 już przekroczyło zakładany przez siebie poziom deficytu na cały rok - w jego połowie. Pomijając już świadome zaniżanie poziomu deficytu sektora publicznego w raportach dla Komisji Europejskiej. I tyle. Żadne "filozofowanie" tego nie zmieni.

Jeżeli zaś chodzi o szybkość reakcji na kryzys, odsyłam do wrzuconego wyżej linka "Opóźnieni" :cool:

Jeżeli zaś chodzi o to, co jest "po czyjej myśli" (wpis e(L)egiona) - oddajmy głos człowiekowi, który w rządzie Tuska, jako wiceminister finansów, pracował nad - mniej liberalna, jak sam stwierdził - wersją reformy finansów publicznych Gilowskiej, ale odszedł w wyniku braku wsparcia przełożonych w rozmowach z poszczególnymi resortami o planowanych oszczędnościach:

Cytat:
Piątkowe dane GUS wskazują, że w następnych kwartałach należy oczekiwać dalszego spadku inwestycji, a polska gospodarka raczej nie będzie się rozwijać szybciej niż w drugim kwartale roku - uważa główny ekonomista Business Centre Club prof. Stanisław Gomułka.

W piątek GUS podał, że PKB wzrósł w drugim kwartale tego roku o 1,1 proc. wobec analogicznego okresu ub.r. Spadły zaś inwestycje o 2,9 proc. i popyt krajowy o 2 proc.

Gomułka ocenił, że piątkowe dane GUS są zbieżne z oczekiwaniami ekonomistów. "W dalszym ciągu mamy bardzo duży dodatni wpływ eksportu netto na sytuację gospodarczą kraju; jest on silniejszy niż w pierwszym kwartale tego roku, co nie jest zaskoczeniem. Niespodzianką natomiast jest większy spadek popytu krajowego niż w pierwszym kwartale" - wyjaśnił.

"Inwestycje w środki trwałe (m.in. w maszyny i urządzenia - PAP) spadły w skali umiarkowanej. Również dobrą wiadomością jest to, że spożycie indywidualne wzrosło pomimo tego, że nie rosną już realne dochody" - podkreślił. Według GUS, spożycie indywidualne (wydatki konsumpcyjne gospodarstw domowych - PAP) wzrosło w drugim kwartale o 1,9 proc. rok do roku.

Zdaniem Gomułki piątkowe dane GUS wskazują, że w następnych kwartałach należy oczekiwać dalszego spadku poziomu inwestycji oraz tempa wzrostu spożycia indywidualnego. Ekspert zwrócił uwagę na niewielki wzrost spożycia indywidualnego. "Jednak w sytuacji, kiedy realne płace już nie rosną, a zatrudnienie maleje istnieje możliwość, że w następnych kwartałach ten wzrost będzie jeszcze mniejszy" - ocenił.

Ekonomista BCC podkreślił, że wzrost PKB o 1,1 proc. jest spowodowany bardzo dobrym wynikiem w eksporcie netto, który jest związany z głębokim załamaniem importu. Przypomniał, że od kwietnia do czerwca br. udział eksportu netto we wzroście PKB wyniósł 3,1 pkt proc.

"Na wynik PKB składa się spadek popytu krajowego o 2 proc. i silny wzrost eksportu netto. Gdyby w następnych kwartałach efekt eksportu netto w relacji do PKB był mniejszy to wzrost gospodarczy będzie zagrożony" - powiedział.

Gomułka nie oczekuje w następnych kwartałach silniejszego ożywienia gospodarczego od tego w drugim kwartale. "W sytuacji pogorszenia się popytu krajowego wzrost PKB w najbliższym czasie w okolicy 1 proc. byłby sukcesem" - podkreślił.

"W pierwszym kwartale mieliśmy spadek popytu krajowego o 1 proc., a w drugim o 2 proc. Widać, że zagrożeniem dla wzrostu PKB i dla wychodzenia gospodarki z kryzysu w Polsce jest popyt krajowy" - dodał.

GUS podał też, że 479 zakładów pracy zadeklarowało na koniec lipca 2009 r. zwolnienie w najbliższym czasie 30,5 tys. pracowników, w tym z sektora publicznego 5,4 tys. osób. "Te dane potwierdzają oczekiwania, że wzrost bezrobocia w tym roku wyniesie ok. 2 pkt proc. Należałoby oczekiwać podobnego wzrostu bezrobocia w przyszłym roku" - podkreślił.

PAP
Źródło: PAP
http://biznes.onet.pl/gomulka-gospod...0,1,news-detal
Źródło: forum.legialive.pl/showthread.php?t=4397