generau i jego historie

photo

Temat: praca po ae
" />GUS podal dane dotyczące średnich wynagrodzen w miastach wojewódzkich (co prawda za I kwartał) i wyglada to następująco: (mam tylko pierwszą dziesiątke)

Przeciętna płaca brutto:
Katowice - 3891,7
Gdańsk - 3814,6
Warszawa - 3805,3
Poznań - 3190,0
Kraków - 2900,8
Wrocław - 2855,2
Szczecin - 2852,2
Olsztyn - 2775,1
Toruń - 2720,6
Zielona G. - 2690,0
Źródło: student1.ue.poznan.pl/forum/viewtopic.php?t=6731



Temat: Polityka wewnętrzna
Nie głosowac, wypierdalac :picard:

Związkowcy z państwowych firm żądają podwyżek nawet o 11 proc. Dziś o strajku zdecydują górnicy. Jutro w Warszawie protest pod hasłem "Nie będziemy płacić za wasz kryzys"
- Państwowe spółki żyją w wirtualnej rzeczywistości - komentuje ekonomista prof. Witold Orłowski. - Związkowcy uważają, że kryzys ich nie dotyczy. Że zawsze mogą zastrajkować i ktoś z rządu da im pieniądze.

Listę roszczeń otwierają górnicy. Związki zawodowe Kompanii Węglowej - 16 kopalni, 40 tys. pracowników - domagają się podwyżek pensji o 8 proc. To średnio 464 zł brutto na górnika. Koszt: 372 mln zł.

"Spójrzmy, co dotyka naszych rodaków w przemyśle motoryzacyjnym, zbrojeniowym czy stoczniowym - przekonywał wczoraj górników w liście prezes Kompanii Mirosław Kugiel. - Tam nie tylko nie podwyższa się płac, ale następuje ich zamrożenie czy wręcz obniżanie".

Dziś w Kompanii rozpoczyna się referendum strajkowe. - Zarząd proponuje nam wzrost pensji tylko o 4,6 proc. Pod warunkiem że wykonamy plany wydobycia - narzeka Wacław Czerkawski, wiceszef Związku Zawodowego Górników w Polsce. - Uważamy, że podwyżka nam się należy, bo koszty życia rosną. A jak się sytuacja pogorszy, możemy rozmawiać.

W Jastrzębskiej Spółce Węglowej - 6 kopalń, 23 tys. ludzi - związkowcy chcą więcej: 600 zł brutto na osobę. Jarosław Zagórowski, prezes JSW, twierdzi, że nie ma szans na wyższe pensje: - Spadł popyt na węgiel. Postawa związkowców jest nieodpowiedzialna.

Według firmy doradczej Deloitte aż 70 proc. dużych firm w kraju w tym roku nie planuje żadnych podwyżek. Co piąta chce obniżyć wysokość premii, a co dziesiąta wręcz obniży pensje. Na dodatek blisko połowa planuje zwolnienia.

Wczoraj GUS poinformował, że stopa bezrobocia w lutym wzrosła do 10,9 proc., z 10,5 proc. w styczniu. Na koniec lutego w urzędach pracy zarejestrowanych było 1 mln 718 tys. osób.

Związkowcy w państwowych firmach ignorują jednak te niepokojące dane. W PGNiG chcą wzrostu pensji o 11 proc. Przeciętne wynagrodzenie wynosi tu 4,5 tys. zł. W KGHM dwa największe związki chcą 8-procentowych podwyżek - 300-350 zł dla każdego pracownika. Przeciętna płaca: 7,9 tys.


O podwyżki walczy też branża energetyczna. W dwóch spółkach gdańskiej grupy Energa władze już zgodziły się na 8-procentowy wzrost płac. Średnia pensja to 4,5 tys. brutto. Do tego dochodzą gwarancje pracy i płacy do 2017 r., 80 proc. zniżki na prąd, deputat węglowy, trzynastka i bony świąteczne.

Jutro górnicy razem z hutnikami, ze stoczniowcami oraz z ratownikami medycznymi wyruszą na Warszawę. Pod Ministerstwem Gospodarki będą protestować przeciwko zamrażaniu wynagrodzeń oraz zwolnieniom z pracy.

- Rząd powinien zakazać zarządom spółek jakichkolwiek podwyżek. Nawet jeśli zastrajkują, nie ustępować - komentuje Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Zdaniem Artura Kaźmierczaka z Deloitte żądania związkowców mogą zachwiać finansami firm, a w konsekwencji doprowadzić do zwolnień.

- Negocjatorem dla związkowców nie jest rząd, ale zarządy spółek - twierdzi wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld. Jego zdaniem żądania są abstrakcyjne i nie przystają do rzeczywistości.

Jego resort planuje jednak dofinansowanie kopalń w tym i przyszłym roku kwotą 859 mln zł. Jak wynika z projektu rozporządzenia, pieniądze mają pójść na inwestycje. Ministerstwo tłumaczy, że pomoc jest potrzebna, bo kopalnie nie dostają kredytów z banków - mają zbyt niską płynność finansową.

- Tylko w 2009 r. górnictwo potrzebuje na inwestycje ok. 3 mld zł, by ludzie mieli pracę w kolejnych latach - przekonuje Szejnfeld.

- Inwestycje kopalnie powinny realizować ze swoich zysków - przekonuje Jeremi Mordasewicz z organizacji pracodawców PKPP Lewiatan. - Skoro zyski przeznaczają na podwyżki, pieniądze musi dać państwo, czyli my wszyscy. I rząd się na to godzi. Gdyby jakaś prywatna firma wystąpiła o taką pomoc, toby ją wyśmiano.


Nie mam sily i pytan do tego. A jak juz slysze tego pajaca Czerkawskiego to mi sie noz w kieszeni otwiera. Dajcie nam podwyzki a my laskawie moze wyrobimy normy.

Źródło: forumcm.net/index.php?showtopic=2396


Temat: [Katowice] Promocja i wizerunek MIASTA (czesc II)
Nie wiem czy było, ale miło poczytać
http://echomiasta.pl/index.php?option=c ... y=wroclaw#



Śląska lekcja
Niestety, stolica Górnego Śląska kojarzy się nam głównie z dymem i smrodem kopalń. Tymczasem Katowice prześcigają nas w wielu dziedzinach. Przeczytajcie poniżej jak wypada Wrocław, a jak Katowice, chociażby w rankingu European Regional Economic Growth Index (EREGI)

Ranking EREGI opracowała jedna z najbardziej renomowanych firm doradczych na świecie: Jones Lang LaSalle. Eksperci Salle ocenili, które miasta i regiony w Europie w ciągu najbliższych kilku lat zanotują najbardziej dynamiczny wzrost gospodarczy. Porównali potencjał gospodarczy, bogactwo i poziom ryzyka związany z inwestowaniem. Eksperci brali pod uwagę m.in. produkt krajowy brutto regionu, system podatkowy, przewidywany wzrost liczby miejsc pracy, jakość infrastruktury drogowej i technicznej, warunki prowadzenia biznesu.

Taki awans to szok
Z tegorocznego rankingu wynika, że w Polsce są dwa miasta lepsze niż Wrocław (mamy 40. miejsce, awans o 34 pozycje). To Warszawa (miejsce 19., awans o 25 pozycji) i Katowice właśnie (miejsce 32., awans o 50 pozycji). Katowice są miastem, które w ciągu roku osiągnęło największy awans w całym rankingu.
- To jest efekt długotrwałych zmian. Już dawno nie jesteśmy tylko miastem przemysłowym, mamy najlepszą infrastrukturę w Polsce - wyjaśnia Łukasz Brzenczek, prezes katowickiego stowarzyszenia Moje Miasto i dziennikarz miesięcznika "Inwestor". Ta Infrastruktura to trzecie największe lotnisko w kraju i drogi. - U nas każda złotówka szła na remonty i budowę dróg. Aż mieszkańcy zaczęli narzekać, że mamy świetne drogi, tylko nie ma dokąd nimi jeździć. No i jest także najstarsza w kraju strefa ekonomiczna. Nie mamy może tak znanych firm jak wy, ale inwestorów, np. z branży motoryzacyjnej jest strasznie dużo - dodaje.

Wyższe zarobki, tańsze mieszkania
Ale to nie wszystko. Wiecie, że na Śląsku zarabiają więcej niż u nas? Ba - nawet więcej niż w Warszawie! Przeciętna płaca w stolicy kraju to 3805 zł, we Wrocławiu (a jesteśmy na piątym miejscu) - 2855 zł. Tymczasem w Katowicach, które prowadzą w tym rankingu aż 3890 zł! Podane kwoty brutto zostały wyliczone przez GUS na próbie firm dużych i małych, prywatnych i państwowych. Pominięto tylko szkoły, fundacje i urzędy. Oczywiście ranking rankingowi nierówny. Są także takie, w których to we Wrocławiu zarabia się lepiej niż na Śląsku. Na pewno jest tak wśród informatyków, programistów czy menedżerów. Ale w innych zawodach, takich jak np. kierownik budowy - to w Katowicach płacą lepiej.
Według wyliczeń firmy REAS (to doradca w zakresie planowania i realizacji inwestycji mieszkaniowych w Polsce. Od 1997 r. opracowuje raporty o rynkach mieszkaniowych największych miast) zrobionych na podstawie danych ofertowych serwisu GazetaDom.pl oraz danych GUS, w Katowicach najszybciej zarabia się na mieszkanie. Właśnie tam można było kupić prawie 8 metrów kwadratowych (po średniej cenie z czerwca 2007) za równowartość rocznego wynagrodzenia brutto. We Wrocławiu niecałe 3 m - między nami a Katowicami są jeszcze Poznań, Gdańsk i Warszawa.

Koncerty i architekci
Czego jeszcze zazdrościć Katowicom? Spodka, a właściwie koncertów, które tam się odbywają. Megadeath na Metallmanii, The Cure, Korn - to tylko niektóre imprezy, zorganizowane tam w ciągu ostatniego roku. A jeśli dorzucimy do tego imprezy na Stadionie Śląskim (teoretycznie w Chorzowie - w praktyce jedna trybuna stoi w granicach administracyjnych Katowic) to będziemy mieli jeszcze The Police czy Metallikę. A u nas w sylwestra na Rynku gra Doda...I wreszcie na koniec. Jest jeszcze dwóch mieszkańców, których chętnie przeprowadzilibyśmy do Wrocławia. Śląscy architekci Tomasz Konior i Robert Konieczny znaleźli się w tym roku wśród 40 najlepszych młodych architektów Europy - jako jedyni reprezentanci naszego kraju. Wprawdzie lista "40 under 40" nazywana jest przez jej przeciwników zbiorem najlepiej promujących się projektantów Starego Kontynentu, ale w tym przypadku warto wspomnieć jeszcze jedną nagrodę. Robert Konieczny w 2006 roku zbudował pod Opolem "Najlepszy dom na świecie". We Wrocławiu jest wielu ciekawych twórców, ale takich nagród nie zdobywają.


Bartłomiej Knapik,
Źródło: forum.gkw24.pl/viewtopic.php?t=1678


Temat: [Wrocław] Newsy 2008
Młodzi wrocławianie bardzo dobrze zarabiają

Patryk W. Młynek 2008-01-30, ostatnia aktualizacja 2008-01-30 20:55

Z raportu o wynagrodzeniach firmy Sedlak&Sedlak wynika, że miesięczna płaca młodych i wykształconych wrocławian wynosi 3350 zł - w Polsce więcej zarabiają jedynie młodzi mieszkańcy Warszawy

W przeprowadzonym już po raz czwarty sondażu internetowym, z którego pochodzą dane, wzięło udział aż 72 tys. Polaków. Wynika z niego, że najlepiej zarabia się w dużych miastach - we Wrocławiu, w Poznaniu, Gdańsku i Krakowie, gdzie płace brutto przekraczają 3 tys. zł miesięcznie. W Warszawie jednak - aż 4,6 tys. zł.

Twórcy badań tłumaczą jednak, że raport obrazuje sytuację głównie młodych i wykształconych Polaków. Próba, choć pokaźna, nie odzwierciedla całości społeczeństwa. Aż 77 proc. osób, które wzięły udział w badaniu, nie przekroczyła 35. roku życia, a aż 62 proc. ma wyższe wykształcenie. - Naszym celem jest zbadanie, jak kształtują się płace, i poinformowanie młodych pracowników, jak wyglądają one w różnych branżach - tłumaczy Michał Świech, redaktor portalu wynagrodzenia.pl.

- Według raportu w porównaniu z 2006 rokiem płace we Wrocławiu wzrosły o 24 proc. - mówi Świech. Wyprzedziliśmy Gdańsk i Poznań. Wynika to zapewne z napływu inwestycji zagranicznych, które koncentrują się zarówno w samym Wrocławiu, jak i okolicy. Duże znaczenie ma także spadek bezrobocia.

Dolny Śląsk z płacą miesięczną 3 tys. zł też zajmuje drugie miejsce w Polsce. Pierwsze jest Mazowieckie, gdzie średnio zarabia się 4,2 tys. zł. Najgorzej jest w Lubelskiem i Podlaskiem, gdzie płaca wynosi 2,3 tys zł.

- Dane te są zbliżone do rzeczywistości - uważa Zbigniew Sebastian, prezes Dolnośląskiej Izby Gospodarczej. - Należy jednak pamiętać, że wielu pracowników zarabia poniżej tysiąca złotych, a wielu innych - grubo ponad kilkanaście tysięcy. Tych ostatnich będzie coraz więcej, bo Dolny Śląsk rozwija się szybciej i ma większy potencjał niż regiony na wschód od Wisły. W tym roku płace powinny wzrosnąć o kolejne 10 proc.

Witold Wilczewski, przewodniczący komisji rewizyjnej Związku Pracodawców Dolnego Śląska, jest ostrożniejszy w prognozach: - Sam jestem przedsiębiorcą i uważam, że jak ceny moich wyrobów nie rosną, to gdybym zwiększył płace automatycznie, zmniejszałaby się rentowność firmy. Dane z tych badań mówią wiele, ale kłócą się z tymi oficjalnymi.

Według Głównego Urzędu Statystycznego płace w kraju rosną jednak najszybciej od lat. GUS ma inne dane niż firma Sedlak&Sedlak - dla województwa dolnośląskiego przeciętne wynagrodzenie brutto w trzecim kwartale 2007 roku wynosiło około 2,9 tys. zł. Jest to jednak średnia wszystkich zarobków.

- My posługujemy się medianą [stosowana w statystyce tzw. wartość środkowa dzieląca próbę badawczą na dwie równe części - przyp. red.] - mówi Świech. - Mediana lepiej niż średnia oddaje tendencję centralną wyników, bo wyklucza skrajności. Według naszego pomiaru połowa wrocławian, którzy wzięli udział w badaniu, otrzymuje ponad 3350 zł brutto miesięcznie. Co czwarty - 5150 zł.

Wrocław ciągnie też w górę województwo. - Gdyby nie brać pod uwagę stolicy regionu, połowa mieszkańców Dolnego Śląska zarabiałaby mniej niż 2,5 tys. zł - mówi Świech.

Branże, w których zarabia się najwięcej, to informatyka, telekomunikacja, ubezpieczenia, a także bankowość i media. Najgorzej pod tym względem wypadają pracownicy służby zdrowia, edukacji i kultury. Zarobki są też zróżnicowane ze względu na płeć - mężczyźni dostają miesięcznie około 3,5 tys. zł, kobiety - o tysiąc złotych mniej.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław




Źródło: forum.investmap.pl/viewtopic.php?t=1797


Temat: [Wrocław] Newsy 2008

Młodzi wrocławianie bardzo dobrze zarabiają

Patryk W. Młynek 2008-01-30, ostatnia aktualizacja 2008-01-30 20:55

Z raportu o wynagrodzeniach firmy Sedlak&Sedlak wynika, że miesięczna płaca młodych i wykształconych wrocławian wynosi 3350 zł - w Polsce więcej zarabiają jedynie młodzi mieszkańcy Warszawy

W przeprowadzonym już po raz czwarty sondażu internetowym, z którego pochodzą dane, wzięło udział aż 72 tys. Polaków. Wynika z niego, że najlepiej zarabia się w dużych miastach - we Wrocławiu, w Poznaniu, Gdańsku i Krakowie, gdzie płace brutto przekraczają 3 tys. zł miesięcznie. W Warszawie jednak - aż 4,6 tys. zł.

Twórcy badań tłumaczą jednak, że raport obrazuje sytuację głównie młodych i wykształconych Polaków. Próba, choć pokaźna, nie odzwierciedla całości społeczeństwa. Aż 77 proc. osób, które wzięły udział w badaniu, nie przekroczyła 35. roku życia, a aż 62 proc. ma wyższe wykształcenie. - Naszym celem jest zbadanie, jak kształtują się płace, i poinformowanie młodych pracowników, jak wyglądają one w różnych branżach - tłumaczy Michał Świech, redaktor portalu wynagrodzenia.pl.

- Według raportu w porównaniu z 2006 rokiem płace we Wrocławiu wzrosły o 24 proc. - mówi Świech. Wyprzedziliśmy Gdańsk i Poznań. Wynika to zapewne z napływu inwestycji zagranicznych, które koncentrują się zarówno w samym Wrocławiu, jak i okolicy. Duże znaczenie ma także spadek bezrobocia.

Dolny Śląsk z płacą miesięczną 3 tys. zł też zajmuje drugie miejsce w Polsce. Pierwsze jest Mazowieckie, gdzie średnio zarabia się 4,2 tys. zł. Najgorzej jest w Lubelskiem i Podlaskiem, gdzie płaca wynosi 2,3 tys zł.

- Dane te są zbliżone do rzeczywistości - uważa Zbigniew Sebastian, prezes Dolnośląskiej Izby Gospodarczej. - Należy jednak pamiętać, że wielu pracowników zarabia poniżej tysiąca złotych, a wielu innych - grubo ponad kilkanaście tysięcy. Tych ostatnich będzie coraz więcej, bo Dolny Śląsk rozwija się szybciej i ma większy potencjał niż regiony na wschód od Wisły. W tym roku płace powinny wzrosnąć o kolejne 10 proc.

Witold Wilczewski, przewodniczący komisji rewizyjnej Związku Pracodawców Dolnego Śląska, jest ostrożniejszy w prognozach: - Sam jestem przedsiębiorcą i uważam, że jak ceny moich wyrobów nie rosną, to gdybym zwiększył płace automatycznie, zmniejszałaby się rentowność firmy. Dane z tych badań mówią wiele, ale kłócą się z tymi oficjalnymi.

Według Głównego Urzędu Statystycznego płace w kraju rosną jednak najszybciej od lat. GUS ma inne dane niż firma Sedlak&Sedlak - dla województwa dolnośląskiego przeciętne wynagrodzenie brutto w trzecim kwartale 2007 roku wynosiło około 2,9 tys. zł. Jest to jednak średnia wszystkich zarobków.

- My posługujemy się medianą [stosowana w statystyce tzw. wartość środkowa dzieląca próbę badawczą na dwie równe części - przyp. red.] - mówi Świech. - Mediana lepiej niż średnia oddaje tendencję centralną wyników, bo wyklucza skrajności. Według naszego pomiaru połowa wrocławian, którzy wzięli udział w badaniu, otrzymuje ponad 3350 zł brutto miesięcznie. Co czwarty - 5150 zł.

Wrocław ciągnie też w górę województwo. - Gdyby nie brać pod uwagę stolicy regionu, połowa mieszkańców Dolnego Śląska zarabiałaby mniej niż 2,5 tys. zł - mówi Świech.

Branże, w których zarabia się najwięcej, to informatyka, telekomunikacja, ubezpieczenia, a także bankowość i media. Najgorzej pod tym względem wypadają pracownicy służby zdrowia, edukacji i kultury. Zarobki są też zróżnicowane ze względu na płeć - mężczyźni dostają miesięcznie około 3,5 tys. zł, kobiety - o tysiąc złotych mniej.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

Obrazek

Obrazek


http://wynagrodzenia.pl
Źródło: forum.investmap.pl/viewtopic.php?t=1797