generau i jego historie

photo

Temat: [Uwaga] Inflacja przyspieszyła

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w marcu wzrosły o 2,5 proc. w stosunku do marca 2006 roku, a w porównaniu z lutym wzrosły o 0,5 proc. - podał Główny Urząd Statystyczny.

Ceny żywności były wyższe niż w lutym br. o 0,9 proc. Nastąpił dalszy wzrost cen drobiu (o 6,6 proc.). Więcej niż w poprzednim miesiącu trzeba było zapłacić za warzywa (o 3 proc.) i owoce (o 2,1 proc.). Wzrosły ceny mąki (o 1,9 proc.) i pieczywa (o 0,4 proc.). Potaniał natomiast cukier (o 1 proc.).

Za artykuły w grupie "mleko, sery i jaja" konsumenci płacili o 0,2 proc. więcej niż w lutym. W tej samej skali podrożało również mięso wołowe. Nieznacznie droższe niż w lutym br. były ryby, a także tłuszcze roślinne (po 0,1 proc.). Zanotowano spadek cen tłuszczów zwierzęcych (o 0,4 proc.), mięsa wieprzowego (o 0,3 proc.) oraz wędlin (o 0,1 proc.).

Ceny napojów bezalkoholowych były wyższe niż przed miesiącem przeciętnie o 0,2 proc., w tym kawa podrożała o 0,9 proc., herbata - o 0,2 proc., a wody mineralne lub źródlane - o 0,1 proc. Nieznacznie potaniały soki (o 0,1 proc.).

Za wyroby tytoniowe płacono o 0,1 proc. więcej niż w lutym, natomiast ceny napojów alkoholowych pozostały na niezmienionym w stosunku do lutego poziomie.

W marcu br. ceny obuwia obniżyły się o 0,8 proc., a odzieży - o 0,7 proc.

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych związanych z mieszkaniem wzrosły w marcu br. o 0,2 proc. Użytkowanie mieszkania podrożało o 0,5 proc., w tym opłaty za najem mieszkania podniesiono o 0,3 proc. Zanotowano wzrost opłat za usługi kanalizacyjne (o 0,6 proc.), zaopatrywanie w wodę (o 0,4 proc.) oraz wywóz śmieci (o 0,2 proc.).

Wśród nośników energii podniesiono opłaty za ciepłą wodę (o 0,2 proc.), a także centralne ogrzewanie i gaz ziemny (po 0,1 proc.). Obniżono natomiast ceny gazu ciekłego (o 0,9 proc.) oraz opału (o 0,2 proc.).

Ceny towarów i usług w zakresie wyposażenia mieszkania i prowadzenia gospodarstwa domowego wzrosły przeciętnie o 0,1 proc. W marcu więcej niż przed miesiącem konsumenci płacili za meble i elementy meblarskie (o 0,3 proc.). Podrożały środki do prania i czyszczenia oraz usługi związane z prowadzeniem gospodarstwa domowego (po 0,2 proc.).

Opłaty związane ze zdrowiem podniesiono w marcu br. o 0,6 proc., w tym ceny artykułów farmaceutycznych - o 0,9 proc. Za usługi stomatologiczne należało zapłacić o 0,4 proc. więcej, a za usługi lekarskie - o 0,1 proc. więcej niż w lutym. Tańsze natomiast były urządzenia i sprzęt terapeutyczny (o 0,1 proc.).

Ceny w zakresie transportu były wyższe niż w lutym br. o 2,5 proc., głównie w wyniku podwyżki cen paliw do prywatnych środków transportu - o 4,9 proc. Ceny usług transportowych wzrosły o 0,5 proc., w tym pasażerski transport kolejowy podrożał o 4,1 proc., a pasażerski transport drogowy - o 0,1 proc. Samochody osobowe sprzedawano po cenach o 0,3 proc. wyższych niż miesiąc wcześniej.

Opłaty związane z łącznością, zarówno za usługi pocztowe jak i telekomunikacyjne, utrzymały się na poziomie zbliżonym do zanotowanego przed miesiącem. Niższe były ceny sprzętu telekomunikacyjnego (o 1 proc.). Potaniał sprzęt audiowizualny, fotograficzny i informatyczny (o 1,3 proc.) oraz gazety i czasopisma (o 0,5 proc.). Podwyższono natomiast opłaty za telewizję kablową i cyfrową (o 0,6 proc.). Bilety do kin, teatrów i na koncerty podrożały o 0,1 proc.

Spośród innych towarów i usług, podwyższono ceny usług świadczonych w salonach fryzjerskich, kosmetycznych i zakładach pielęgnacyjnych (o 0,4 proc.) oraz opłaty w zakresie ubezpieczeń (o 0,2 proc.). Nieco droższe niż w lutym br. były wyroby kosmetyczne i perfumeryjne (o 0,1 proc.).

Ekonomiści ankietowani w kwietniu przez PAP szacowali, że w ujęciu dwunastomiesięcznym ceny towarów i usług wzrosły w marcu o 2,4 proc., natomiast w porównaniu z poprzednim miesiącem wzrosły średnio o 0,4 proc.

Zdaniem ekonomisty ING Banku Śląskiego Bartosza Pawłowskiego, dane GUS utwierdzą Radę Polityki Pieniężnej w przekonaniu, że należy podnieść stopy procentowe.


Kurczę, wszystko drożeje... Inflacja jest na prawdę problemem, ale dzięki temu stopy procentowe też wzrastają
Źródło: blueforum.eu/viewtopic.php?t=6426



Temat: Inwestycje w nieruchomości na wynajem
Co prawda artykuł z sierpnia, ale nie widziałem aby Ziuberek go u nas wklejał, więc ja to zrobiłem ... potwierdza on mój wcześniejszy wywód na tym forum odnośnie rozwoju "rynku najmu".

źródło: http://www.parkiet.com/pb/sztuka/art17.jsp

Wynajmujący zawsze się znajdzie
Pogłoski o przegrzaniu koniunktury na rynku nieruchomości są mocno przesadzone. Nadal warto spodziewać się zysków, także z nieruchomości kupowanych pod wynajem. Nawet w najbogatszych społeczeństwach nie każdego stać na kupno własnego mieszkania. Zainteresowanych wynajmem nigdy nie zabraknie.


Nie ma powodów, by sądzić, że jest już za późno na kupno mieszkania w celach inwestycyjnych. Dlaczego, pomimo wciąż rosnących cen, należy spodziewać się zysku z inwestycji w nieruchomości?
Jest co najmniej kilka argumentów przemawiających za kupieniem mieszkania jako inwestycji. Pierwszy z nich - najbardziej makroekonomiczny - dotyczy fazy cyklu, w jakiej znajduje się nasz rynek nieruchomości. Od trzech lat ceny nieruchomości w Polsce, a szczególnie tych w największych miastach, dynamicznie rosną. Trzyletni okres wzrostów to dopiero początek, bowiem cykle koniunkturalne na rynkach nieruchomości trwają średnio ok. 20-25 lat. Są one zdecydowanie dłuższe, niż na jakimkolwiek innym rynku. Co za tym idzie - również wahania cen są znacznie mniej gwałtowne.

Budownictwo kwitnie
O kondycji rynku nieruchomości decydują również bardzo dobre warunki w sektorze budowlanym.
Ogólny klimat koniunktury gospodarczej w budownictwie, wyznaczany przez GUS, utrzymuje wartość dodatnią od początku 2005 r. i wykazuje tendencję rosnącą (wskaźnikiem jest saldo liczby ocen pozytywnych i negatywnych dotyczących sytuacji w badanych przedsiębiorstwach). Można zatem sądzić, że korzystna tendencja utrzyma się w kolejnych latach.

Za najistotniejsze bariery, które mogą zakłócić wspomnianą tendencję przedsiębiorcy uznają: niedobór wykwalifikowanych pracowników (szacowany przez duże przedsiębiorstwa nawet na 50 proc.), a w konsekwencji również spore koszty zatrudnienia oraz duże wzrosty cen materiałów budowlanych.
Nie można zapominać o wzrastających oszczędnościach Polaków (szacowanych w oparciu o dane GUS, MF i NBP w pierwszym półroczu 2006 r. na kwotę 368,9 mld zł). Blisko 60 proc. stanowią depozyty bankowe. Dodatkowo ocenia się, że ok. 36,5 proc. Polaków nie zaciągnęło jeszcze żadnych kredytów, a tylko 4,1 proc. gospodarstw domowych ma zadłużenie wyższe niż 50 tys. zł (wg badań IRG SGH). Oznacza to potencjalny wzrost liczby zarówno nowych kredytobiorców, jak i duży zastrzyk gotówki dla rynku nieruchomości na kolejne lata.

Najemców nie zabraknie
Nie należy się także obawiać braku najemców mieszkań kupionych jako inwestycje. Ponieważ kredyty mieszkaniowe są coraz tańsze, wydaje się, że w niedługim czasie już niewielu będzie się opłacało wynajmować mieszkania, jeśli tak powszechne i nietrudne jest finansowanie zakupu własnego lokum.
Po burzliwej walce o klientów banki prawdopodobnie jednak zaczną coraz ostrożniej udzielać kredytów hipotecznych. Zapewne wzrosną wymagania co do zdolności kredytowej oraz zabezpieczeń ze strony udzielających kredytów. Już teraz coraz mniej osób stać na atrakcyjne kredyty walutowe. Niekiedy trzeba się już zadłużać w walucie krajowej, podatnej na wpływy politycznie i gospodarcze.
W społeczeństwie zawsze będą grupy, które ze względu na - choćby czasowy - brak zdolności kredytowej, będą zmuszone wynajmować mieszkania. Do tego typu osób w dużych miastach należy bardzo liczna grupa studentów przyjeżdżających z mniejszych ośrodków. Także ludzie, którzy dopiero rozpoczynają karierę w obcym mieście i nie zawsze w początkowym okresie mogą wykazać się stałymi dochodami, będącymi podstawą oceny zdolności kredytowej.

Powoli, ale jednak zdrożeje
Od roku 2005 w naszym kraju była wyraźna stagnacja, a nawet spadek cen wynajmu. Jednocześnie bardzo dynamicznie wzrastały ceny kupna mieszkań. To dowód na spekulacyjny charakter popytu. Kupujący nie brali pod uwagę możliwych przychodów z najmu i jego opłacalności. Istotny dla nich był jedynie szybki wzrost cen. Już teraz roczne przychody z najmu mieszkań w Warszawie balansują na dolnej granicy wskaźnika, według którego ocenia się opłacalność inwestycji w nieruchomość.
Rynek powoli się stabilizuje i koszty wynajmu też zaczynają rosnąć. W I kwartale 2007 r. stawki wynajmu w kilku największych ośrodkach akademickich wzrosły od 6 do nawet 16 proc. Największe wzrosty odnotowano wśród mieszkań 2- i 3-pokojowych. Biorąc pod uwagę ciągle rosnące ceny mieszkań, tendencja równoczesnego wzrostu kosztów wynajmu jest zjawiskiem naturalnym, prawidłowym i z pewnością będzie się ona rozwijać. Jest bardzo prawdopodobne, że rosnące ceny mieszkań wyeliminują pewną grupę osób spośród kupujących. Będą one zmuszone do wynajmu. W ten sposób nastąpi zwiększenie popytu.
Na rynku wynajmu zapewne nie będziemy jednak mieli do czynienia z luką podażową, podobną do występującej na rynku kupna/sprzedaży nieruchomości. Oznacza to, że nie należy się spodziewać galopującego wzrostu cen najmu, ale raczej przewidywać stabilne, kilkuprocentowe wzrosty w ciągu kolejnych kwartałów.
Zależność pomiędzy ceną mieszkania a strumieniem pieniądza, który może potencjalnie przypłynąć z opłat za wynajem, jest jednym ze sposobów oceny opłacalności inwestycji. Przyjmuje się, że roczne przychody z wynajmu powinny kształtować się na poziomie 5-8 proc. wartości nieruchomości. Jeśli założymy, że będzie to 8 proc., to zainwestowane przez nas w nieruchomość pieniądze (w kwocie nominalnej, bez uwzględnienia zmiany wartości pieniądza w czasie) odzyskamy po 12,5 roku. Jeśli będzie to 5 proc. rocznie, to zwrot naszej inwestycji nastąpi w ciągu 20 lat.¦

ŚREDNIE CENY (PLN) WYNAJMU MIESZKAŃ W I KWARTALE 2007 r. W NAJWIĘKSZYCH MIASTACH POLSKI
--------------------------------------------------------------------------------
MIASTO 1-POK. 2-POK. 3-POK 4-POK.
WARSZAWA 1 135 1 682 2 300 3 337
WROCŁAW 1 029 1 479 1 890 2 263
KRAKÓW 1 007 1 471 1 718 2 184
GDAŃSK 906 1 232 2 042 2 300
POZNAŃ 835 1 243 1 505 1 900
KATOWICE 838 1 174 1 333 1 622

--------------------------------------------------------------------------------
Źródło: Szybko.pl

CENY MIESZKAŃ NA RYNKU PIERWOTNYM
--------------------------------------------------------------------------------
MIASTO ŚREDNIA CENA (PLN)
ZA METR KW.
W KWIETNIU 2007 r. ZMIANA CENY
W STOSUNKU
DO MARCA 2007 r.
KRAKÓW 7 413 1,10%
ŁÓDŹ 5 214 4,20%
POZNAŃ 6 193 11,30%
TRÓJMIASTO 7 362 5,90%
WARSZAWA 8 031 1,30%
WROCŁAW 7 774 3,50%

--------------------------------------------------------------------------------
Źródło: redNet.pl
Źródło: 85.128.237.46/forumpi/viewtopic.php?t=12


Temat: Gospodarka - Polska
Przez inflację wszyscy będziemy trochę biedniejsi

07:33 16.01.2008
środa

Czeka nas wzrost cen kredytów, osłabienie siły nabywczej naszych pieniędzy, a być może także wyhamowanie wzrostu wynagrodzeń. Wszystko przez inflację, która przyśpieszyła. Co gorsza, wiele wskazuje na to, że w najbliższych miesiącach lepiej nie będzie. Tak przynajmniej prognozują analitycy.

Ekonomiści trafili w dziesiątkę - tak jak przewidywali, inflacja od grudnia 2006 r. do grudnia 2007 r. wyniosła 4 proc. A to oznacza, że jeśli średnio w ubiegłym roku nasze zarobki wzrosły o 12 proc., to po odjęciu inflacji podwyżka wyniosła realnie tylko 8 proc. Z powodu wzrostu cen w ubiegłym roku najbardziej po kieszeni dostali kierowcy. Benzyna zdrożała o ponad 18 proc.




REKLAMA Czytaj dalej





Dla większości Polaków najistotniejszy był wzrost cen żywności - średnio o niemal 8 proc.
To ceny zboża napędzają ceny żywności - mówi Marek Nienałtowski, analityk Goldenegg. Mąka była produktem, którego cena wzrosła najbardziej - aż o 23 proc. Pieczywo drożało o połowę wolniej. Cena bochenka zwiększyła się średnio o 14 proc. Podobnie było z cenami sera, mleka czy jaj. Coraz więcej musimy płacić także za mięso drobiowe. To m.in. dlatego, że w związku z ptasią grypą hodowla ptactwa staje się coraz droższa. Zdecydowanie wolniej wzrastały ceny wędlin - o 4 proc., a także mięsa wołowego i wieprzowego - ok. 2 proc. Spadły natomiast ceny nielicznych produktów spożywczych, np. cukru - o 7 proc. Taniały także warzywa.

Wzrastały ceny wynajmu mieszkań - o ponad 6 proc. Oznacza to, że jeśli wynajęcie kawalerki na początku roku 2007 kosztowało 1 tys. zł, to pod koniec było droższe o blisko 60 zł.

Opublikowane przez GUS dane o inflacji za 2007 r. nie wróżą dobrze gospodarce. W opinii ekonomistów w 2008 r. wzrost cen może się utrzymać na zbliżonym do tegorocznego poziomie. Wszystko zależy od tego, czy skuteczna okaże się interwencja Rady Polityki Pieniężnej.
Rada z pewnością zdecyduje się na podniesienie stóp procentowych jeszcze w styczniu. To niemal przesądzone - uważa Katarzyna Siwek, analityk Expandera. Do niedawna analitycy prognozowali, że podwyżka stóp nie przekroczy 0,25 pkt proc. Teraz są zdania, że może być dwukrotnie wyższa. Analitycy przewidują, że stopy procentowe w Polsce wzrosną z 5 proc. obecnie do 6-7 proc. do końca 2008 r.
Będzie to miało na celu wyhamowanie wzrostu inflacji - wyjaśnia Marek Nienałtowski z firmy doradczej Goldenegg. Dzięki temu koszty pieniądza podniosą się, co spowoduje spadek konsumpcji - dodaje.
To fatalna wiadomość dla nas wszystkich. Oznacza bowiem, że podrożeją kredyty - przede wszystkim hipoteczne udzielane w złotych. Może to oznaczać, że część polskich rodzin zacznie mieć problemy ze spłatą zadłużenia. Tym bardziej że już w ubiegłym roku kredyty podrożały z 4 do 5 proc. Zmniejszy się także zdolność kredytowa wielu rodzin, które dopiero planowały zadłużenie. Teraz mogą one po prostu nie otrzymać kredytu. Ale kredyty konsumpcyjne też zdrożeją, więc mniej osób będzie je zaciągać i kupować za nie różne dobra.
Wzrost stóp oznacza także mniejszy dostęp do kredytów dla firm. Powinien spowodować kolejne umocnienie złotego w stosunku do innych walut - podkreśla Adam Ruciński, szef kancelarii Ruciński & Wspólnicy.
A to oznacza, że eksport stanie się jeszcze mniej opłacalny niż obecnie. W konsekwencji może dojść do wyhamowania wzrostu gospodarczego. Efekt będzie natychmiastowy - na przykład gdy firmy zaczną mniej budować, będzie potrzebnych mniej murarzy. Ich płace przestaną więc rosnąć. Stanie się tak nie tylko w budownictwie, ale we wszystkich branżach.

Jedyną pozytywną informacją jest to, że wzrost stóp procentowych przyniesie wzrost oprocentowania lokat. Oszczędni, którzy umieszczą pieniądze w banku, będą mieć większe zyski.

Tyle że to, co dla jednych dobre, dla innych bywa nie najlepsze: wysoko oprocentowane lokaty w bankach mogą spowodować odpływ gotówki z giełdy. Możliwe, że pogłębi to załamanie na warszawskim parkiecie. Inwestorzy bowiem zamiast niepewnych zysków z akcji będą wybierali niższe, ale gwarantowane - w bankach. Dla nas wszystkich szykuje się więc ciężki rok.

Tymczasem ekonomiści są zgodni: tak wysokiej inflacji można było zapobiec. I obarczają odpowiedzialnością za wzrost inflacji Narodowy Bank Polski oraz prezesa Sławomira Skrzypka. Zdaniem Leszka Balcerowicza, poprzedniego szefa NBP, Rada Polityki Pieniężnej spóźniła się z podwyżką stóp procentowych. Według niego należało to zrobić, gdy pojawiły się pierwsze prognozy wzrostu inflacji, a nie dopiero wtedy, gdy stała się ona faktem.
Podobnego zdania jest Marek Nienałtowski, analityk z Goldenegg. Zadaniem Rady Polityki Pieniężnej jest przewidywanie pewnych niepokojących zjawisk gospodarczych i przeciwdziałanie im już na etapie prognoz - mówi Nienałtowski.

Sam Leszek Balcerowicz w ostatnich tygodniach swojej kadencji, czyli pod koniec 2006 r., prognozował przyśpieszenie inflacji i próbował skłonić członków Rady Polityki Pieniężnej do podwyżki stóp. Jednak z dziewięciu członków Rady poparły go wówczas tylko dwie osoby: Dariusz Filar i Halina Wasilewska-Trenkner.

Beata Tomaszkiewicz

http://finanse.wp.pl/POD,17,wid,9564832 ... 486934.490
Źródło: forum.investmap.pl/viewtopic.php?t=79