generau i jego historie

photo

Temat: RAK MÓZGU -GLEJAK
Witam wszystkich.
Tak jak wszyscy tutaj szukam pomocy. W styczniu wykryto u mojego taty guza mózgu, był wielkości jabłka, nie widzieliśmy żadnych objawów dopóki nie dostał niedowładu całej lewej strony. Jeszcze tego samego dnia wieczorem w szpitalu nie miał już świadomości miejsca. W powiatowym szpitalu mówili, że nie nadaje się do transportu, a z dnia na dzień było tylko gorzej.
Udało się został zoperowany na oddziale neurochirurgii w Lublinie,po operacji nie było śladu po niedowładzie, wróciła też całkowita sprawność umysłowa. Po badaniach histopatologicznych okazało się, że jest to glejak 3 st., w środę tata wraca ze szpitala po radioterapii. Stan zdrowia lekarze oceniają na "niezły".
Powiedzcie mi proszę co to znaczy niezły? Czy jet już zdrowy? Czy życie wraca do normy? Nikt nie chce powiedzieć jakie są rokowania, ile z tym się żyje...
Źródło: commed.pl/viewtopic.php?t=2421



Temat: RAK MÓZGU -GLEJAK
Witam ,
CZy ktoś z was miał stycznosć z guzem mózgu - glejak stopnia II w płacie skroniowym? czy częściowe usunięcie tegu typu guza daje pomyslne rokowania?
Wczoraj zdiagnozowano ten typ guza u mojego brata -40lat
jestesmy załamani, nigdy nie przypuszczaliśmy ze jego -okaz zdrowia i energii -może coś takiego spotkac, a co najgorsze nie miał żadnych objawów wcześniej aż do soboty kiedy to pojawiły się tzw. ataki osłabnięcia z częściową utratą mowy..trafił do szpitala MSWiA, a tam wykonano badania i wczoraj wyszło ze to guz i ma aż 7cm! czy ktos z Was miał styczność lub zna jakies opinie na temat opieki medycznej i chirurgów wtym szpitalu? czy myślicie ze takie operacje sa z reguły pomyślnie przeprowadzane?
prosze jeśli ktoś miał doświadczenie w podobnej sytuacji napiszcie..
eli
Źródło: commed.pl/viewtopic.php?t=2421


Temat: Glejak anaplastyczny III stopnia-wznowa
U mojego taty w sierpniu 2009r wykryto guza w mózgu. Operację przeszedł 3 tygodnie później. Wynik histopatologiczny: glejak anaplastyczny III stopnia. Tata po operacji czuł się dobrze, miał trochę problemów z wysławianiem się, tzn chciał coś powiedzieć, ale nie mógł znależć odpowiednich słów. W grudniu rozpoczął radioterapię ( 6 tygodni) i chemioterapię ( Temodal).2 miesiące po skończonych naświetlaniach miał robiony rezonana i wykryto wznowę guza. Tata w dalszym ciągu jest na Temodalu ( 5 dni w miesiącu- dawka 360, wcześniej była 175!) i teraz 20 maja ma mieć robiony kolejny rezonans, bo lekarze nie bardzo wiedzą, jak go dalej leczyć. Tato coraz częściej ma zawroty głowy, problemy z koncentracją i pamięcią, coraz słebiej widzi. Proszę, napiszcie o swoich doświadczeniach, jak to u was wyglądało. Jak się objawiała wznowa i czy ktoś miał wznowę tak szybko, w trakcie leczenia temodalem.Jakie są rokowania?
Źródło: glejak.pl/forum/viewtopic.php?t=2398


Temat: Giant Cell Glioblastoma
U mojego ojca zdiagnozowano niezwykle rzadką odmianę glejaka wielopostaciowego - Giant Cell Glioblastoma. Wiemy od lekarzy tylko tyle, że rokowania są ciut lepsze niż w przypadku typowego glejaka IV. Może ktoś z Was ma na ten temat jakieś informacje, słyszał o przypadkach zachorowań na ten rodzaj guza mózgu?
Źródło: glejak.pl/forum/viewtopic.php?t=1042


Temat: Proszę o pomoc!
Mam nadzieję, że nieco rozwieję Twoje obawy. II stopień uznaje się za łagodny.

Oligoastrocytomy to grupa guzów mózgu, które wykazują cechy mieszane - zarówno gwiaździaka, jak i skąpodrzewiaka, stąd określane są jako "mixed glioma". Około 2,3% przypadków guzów mózgu to oligoastrocytomy. Mediana wieku, w jakim są wykrywane to 42 lata. Oligoastrocytomy, jak gwiaździaki i skąpodrzewiaki, moga być złośliwe. Jednak niższe stopnie wykazują mniejszą agresywność.

Objawy
Podobne jak w innych glejakach, zależne od lokalizacji guza.

Diagnostyka
Tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, oraz badanie histopatologiczne wycinka (z pobranego podczas biopsji lub operacji).

Leczenie
Jeśli guz jest operacyjny, neurochirurg usuwa jak najwięcej z chorej tkanki. Następnie można stosować chemoterapię (nowotwór wykazuje podatność na nią mniejszą niż skąpodrzewiaki, ale większą niż gwiaździaki) i radioterapię.

Rokowania
Nawet po chirurgicznym usunięciu oligoastrocytoma często odrasta. Leczenie w przypadku wznowy może obejmować ponowną resekcję, chemo- i radioterapię. Czas przeżycia jest różny - młody wiek, niski stopień złośliwości przy początkowej diagnozie, chromosomes 1p and 19q deletion [?], doszczętność resekcji i radioterapia po operacji to czynniki sprzyjające dłuższemu czasowi (przeciętna dla stopnia II to, jeśli dobrze się wnioskuję z kilku artykułów w necie, ponad 10 lat).
Źródło: glejak.pl/forum/viewtopic.php?t=1188


Temat: GLEJAK - NOWOTWÓR GŁOWY - macie jakieś doświadczenia?
" />glioblastoma multiforme -glejak wielopostaciowy-jest czesto wystepujacym nowotworem zlosliwym mozgu pochodzenia astrocytarnego,zaliczanym przez WHO do 4 stopnia zlosliwosci/20% wszystkich guzow srodczaskowych/.Pierwotny glejak wielopostaciowy mozgu wystepuje u osob w srednim wieku/40-55 r zycia/mezczyzni choruja najczesciej/3:2/.Obraz kliniczny cechuje krotki wywiad chorobowy/kilka tygodni/z szybko postepujacymi objawami ogolnymi i ogniskowymi..Rokowanie w/w guzach jest zle
Źródło: w5a8ww.prosalute.info/forum/viewtopic.php?t=613


Temat: GLEJAK - NOWOTWÓR GŁOWY - macie jakieś doświadczenia?
" />
">glioblastoma multiforme -glejak wielopostaciowy-jest czesto wystepujacym nowotworem zlosliwym mozgu pochodzenia astrocytarnego,zaliczanym przez WHO do 4 stopnia zlosliwosci/20% wszystkich guzow srodczaskowych/.Pierwotny glejak wielopostaciowy mozgu wystepuje u osob w srednim wieku/40-55 r zycia/mezczyzni choruja najczesciej/3:2/.Obraz kliniczny cechuje krotki wywiad chorobowy/kilka tygodni/z szybko postepujacymi objawami ogolnymi i ogniskowymi..Rokowanie w/w guzach jest zle
MY WALCZYMY ZE STATYSTYKAMI .
Znamy ludzi, którzy zyją powyżej 5 lat!!!!!
Źródło: w5a8ww.prosalute.info/forum/viewtopic.php?t=613


Temat: Kobieta z nieuleczalną chorobą
Mam guza mózgu, jest to glejak-nowotwór mózgu. Na szczęście o niskim stopniu złośliwości więc rokowania są dobre. Pytanie czy mam szansę na udany związek? Mam dopiero 21 lat więc chciałabym być z kimś żeby pójść potańczyć itp czy po prostu się przytulić. Miałam chłopaka, ale zerwał ze mną po tym jak okazało się że będzie konieczna druga operacja. Chyba się wystraszył;)Po tej operacji guz może odrosnąć za jakiś czas, ale też może się nigdy nie pojawić. Nie chce niepotrzebnie dramatyzować, czy robić z siebie męczennicę. Uważam, ze nic mi nie brakuje i nie czuję się w pewnym sensie gorsza". Lepiej, że teraz ze mną zerwał niż miałoby się to stać później. Tylko chciałabym poznać zdanie panów (pań również) czy mam szansę być z kimś komu nie przeszkadzałaby moja choroba i przy kim mogłabym żyć normalnie?
Źródło: menforum.pl/forum/viewtopic.php?t=341


Temat: Moja dobra koleżanka ma glejaka. Jak jej pomóc?
Mam niezłe wieści, aczkolwiek niezbyt pokrywające się z "diagnozą" lekarzy (od początku podejrzane mi się wydawało te sześć przypadków na świecie):

"Wielopostaciowy żółtakogwiaździak (Pleomorphic xanthoastrocytoma – PXA) jest rzadko występującą postacią glejaka mózgu, stanowi on mniej niż 1 proc. wszystkich gwiaździaków. [...]
PXA charakteryzuje się dość dobrym rokowaniem, 10-letnie przeżycie bez wznowy miejscowej wynosi 61 proc., a przeżycie całkowite 70 proc. U większości chorych proces przebiega łagodnie, natomiast w 15–20 proc. przypadków może dojść do przemiany guza w formy bardziej agresywne. W porównaniu do innych nowotworów z gleju gwiaździstego o korzystnym rokowaniu (gwiaździak włosowatokomórkowy, gwiaździak podwyściółkowy olbrzymiokomórkowy) PXA częściej daje wznowy miejscowe i ulega przemianie w formy anaplastyczne. Istotne jest ustalenie czy na podstawie cech morfologicznych i klinicznych można przewidzieć, które guzy będą zachowywać się bardziej agresywnie."

Skrót artykułu tutaj.

Jest w necie sporo materiałów na ten temat po angielsku, nie dam rady w tej chwili przetłumaczyć niczego, bo jestem zawalona robotą, przepraszam. WHO G II oznacza stopień drugi w czterostopniowej skali, guzy tego stopnia uznaje się za łagodne. Czyli nie jest tak źle, jak straszą. Regularna kontrola jest konieczna, żeby w razie czego "złapać" wznowę. Duża szansa, że będzie łagodna - albo nie będzie jej wcale.

Ganglioma - to będzie chyba gangliocytoma czy ganglioneuroma, czyli nerwiak zwojowy, zwojak. Niestety nic na ten temat nie znalazłam na razie po polsku.
Źródło: glejak.pl/forum/viewtopic.php?t=92


Temat: Glejak skutki po radiochemioterapi!!!
do karolcia 192
skopiowałam mojego wcześniejszego posta:
moja mamusia (51 lat) chorowała 4 miesiące na glejaka wielopostaciowego IV. zdiagnozowano go pod koniec marca tego roku. operacja po kilku dniach w Wielki Piątek w Klinice Neurochirurgii CMUJ w Krakowie. Guz był wielki, umiejscowiony w płacie czołowo-skroniowym, rósł bezobjawowo. Po operacji obrzęk mózgu praktycznie nie zmniejszał się. Na początku nie wiedzieliśmy w domu z jakim potworem mamy do czynienia. O glejaku trochę poczytałam w internecie a resztę przyniosło samo życie, bo lekarze byli bardzo oszczędni w słowa. Przez te 4 m-ce mama była albo w szpitalu albo w domu. Nawet byliśmy z nią w Gliwicach (może trochę za namową dalszej rodziny, bo na początku błądziliśmy po omacku), ale jej stan nie pozwalał na dalsze leczenie, a na same wyniki histopatologiczne czekaliśmy ponad 2 tygodnie. Mama brała standardowo sterydy: dexthametazon, dexawen, tramal, depakina, manitol który potem już nie działał. O naświetlaniu ani o temodalu nie było mowy. Najpierw bolały ją mięśnie, potem już nie mówiła, nie słyszała dobrze, zanikały funkcje fizjologiczne, kłopoty z przełykaniem - stawała się takim dzieckiem. Bardzo była kochana i cierpliwa. Razem z siostra byłyśmy z nią na zmianę od 7 rano do 19. Potem oddział zamykano na noc i nie było już odwiedzin . Może to głupie ale wiedziałam, że muszę z nią być jak najdłużej. Potem przychodziły śpiączki i ta najdłuższa. Moja mamusia zmarła pod koniec lipca. Jeszcze wiele wspomnień..., ale to co najważniejsze - taka moja osobista refleksja - biorąc pod uwagę, że glejak daje fatalne rokowania - miej siłę, ufaj Bogu, opiekuj się mamą najdłużej jak możesz, spędzaj każdą chwilę, pielęgnuj i rozmawiaj o czymkolwiek . Mnie było dane 4 m-ce. Dziękuję Bogu za ten czas i za to doświadczenie - teraz dzielę się nim z Wami.
Pewnie każdy na forum ma takie przeżycia jak ja, choroba jest bardzo okrutna. Jeśli będziesz chciała o coś zapytać chętnie odpowiem i to szczerze.
Dużo siły i trzymaj się
pozdrawiam
Źródło: glejak.pl/forum/viewtopic.php?t=1124


Temat: glejak wielopostaciowy
witam wszystkich
już dawno miałam napisać.... moja mamusia (51 lat) chorowała 4 miesiące na glejaka wielopostaciowego IV. zdiagnozowano go pod koniec marca tego roku. operacja po kilku dniach w Wielki Piątek w Klinice Neurochirurgii CMUJ w Krakowie. Guz był wielki, umiejscowiony w płacie czołowo-skroniowym, rósł bezobjawowo. Po operacji obrzęk mózgu praktycznie nie zmniejszał się. Na początku nie wiedzieliśmy w domu z jakim potworem mamy do czynienia. O glejaku trochę poczytałam w internecie a resztę przyniosło samo życie, bo lekarze byli bardzo oszczędni w słowa. Przez te 4 m-ce mama była albo w szpitalu albo w domu. Nawet byliśmy z nią w Gliwicach (może trochę za namową dalszej rodziny, bo na początku błądziliśmy po omacku), ale jej stan nie pozwalał na dalsze leczenie, a na same wyniki histopatologiczne czekaliśmy ponad 2 tygodnie. Mama brała standardowo sterydy: dexthametazon, dexawen, tramal, depakina, manitol który potem już nie działał. Najpierw bolały ją mięśnie, potem już nie mówiła, nie słyszała dobrze, zanikały funkcje fizjologiczne, kłopoty z przełykaniem - stawała się takim dzieckiem. Bardzo była kochana i cierpliwa. Razem z siostra byłyśmy z nią na zmianę od 7 rano do 19. Potem oddział zamykano na noc i nie było już odwiedzin . Może to głupie ale wiedziałam, że muszę z nią być jak najdłużej. Potem przychodziły śpiączki i ta najdłuższa. Moja mamusia zmarła pod koniec lipca. Jeszcze wiele wspomnień..., ale to co najważniejsze - taka moja osobista refleksja - biorąc pod uwagę, że glejak daje fatalne rokowania - miejcie siłę, ufajcie Bogu, opiekujcie się swoimi bliskimi najdłużej jak możecie, spędzajcie każdą chwilę, pielęgnujcie i opowiadajcie cokolwiek . Mnie było dane 4 m-ce. Dziękuję Bogu za ten czas i za to doświadczenie - teraz dzielę się nim z Wami. Dziś byłam na grobie mojej mamy, wspaniałego człowieka. Pogadałam sobie z nią. Bardzo mi to pomaga. Wiem, że już ją nic nie boli.
Dużo siły Wam wszystkim!!
gocha r
Źródło: glejak.pl/forum/viewtopic.php?t=1020


Temat: Nanocząsteczki W Mózgu
Badacze z Carnegie Mellon University (CMU) używają fluorescencyjnych nanocząsteczek do obrazowania guzów mózgu podczas biopsji i interwencji chirurgicznych. Nowa technologia jest na razie testowana na gryzoniach.

Może być ona szczególnie pomocna przy precyzyjnym oznaczaniu glejaków, wyjątkowo agresywnych i często spotykanych guzów mózgu. Rokowania pacjentów z glejakami są bardzo złe. Średnio żyją oni mniej niż rok po postawieniu diagnozy. Częściowo dlatego, że glejaka jest trudno usunąć.

Neurochirurdzy usuwając glejaki korzystają z obrazów uzyskanych przed operacją dzięki rezonansowi magnetycznemu (MRI). Mózg jednak ma konsystencję podobną do galarety i wycięcie jednego fragmentu powoduje, że reszta się przesuwa. Na obrazach MRI nie można więc polegać. Okazuje się, że w ponad połowie przypadków w mózgu pacjenta pozostają części guza.

Pewnym rozwiązaniem jest wykonywanie MRI na bieżąco podczas operacji. Jednak sale operacyjne wyposażone w rezonans magnetyczny są bardzo drogie, a lekarze muszą używać specjalnych narzędzi, na które nie oddziałuje magnes urządzenia.

Chemik Marcel Bruchez z CMU oraz Steven Toms, ordynator oddziału neurochirurgii w Geisinger Clinic wykorzystali nowatorski sposób precyzyjnego oznaczania glejaków. Stworzyli nanocząsteczki które, po pobudzeniu światłem widzialnym, emitują światło podczerwone.

Promienie są wychwytywane przez małą kamerę i chirurg może obserwować je na ekranie. Rdzeń nanocząsteczek zbudowany jest z kadmu i tellurku, które są otoczone siarczkiem cynku, a całość zamknięta jest w polimerowej kapsule.

Po wstrzyknięciu do krwioobiegu gryzonia nanocząsteczkami zajęły się makrofagi - komórki odpornościowe - które przetransportowały je do guza. Co ważne, nanocząsteczki nie trafiły do żadnego innego obszaru mózgu, skupiając się tylko w chorej tkance. W ten sposób została ona precyzyjnie oznaczona i podczas operacji lekarze będą na bieżąco widzieli jak przesunęła się chora tkanka po kolejnych nacięciach.

Uczeni pracują teraz nad odpowiednimi urządzeniami, w które można wyposażyć sale operacyjne. Musi się wśród nich znaleźć kamera na podczerwień oraz odpowiednie filtry, które wyeliminują promieniowanie podczerwone z innych źródeł niż umieszczone w mózgu nanocząsteczki. Próbują też skonstruować wyposażoną w system optyczny igłę do biopsji. Za jej pomocą można by na bieżąco sprawdzać, czy jest jeszcze jakaś chora tkanka do wycięcia.

Wenbin Lin, chemik z University of North Carolina zwraca uwagę, że stosowany w nanocząsteczkach kadm jest wysoce toksyczny. Bruchez odpowiada: martwi nas ten kadm, ale nanocząsteczki są tak zbudowane, że kadm nie może się z nich wydostać. Zastosowane polimery nie rozkładają się bowiem podczas normalnych procesów biologicznych.

Mimo to naukowiec pracuje nad technologią, która pozwoli na zmniejszenie liczby koniecznych do zastosowania nanocząsteczek oraz nad zamknięciem ich w jeszcze bezpieczniejszym ‟pojemniku”.


źródło: Technology Review / Kopalnia Wiedzy

Źródło: forum.purepc.pl/index.php?showtopic=236971