generau i jego historie

photo

Temat: nowotwór?
guzki w okolicach narzadow rodnych bardzo czesto sie pojawiaja i same ustepuja ,
sama to mam co jakis czas , to jest cos podobnego jak opryszczka na ustach. A
bol ktory opisalas od posladka na 95 procent od kregoslupa. Mam identyczny Nie
boj sie. Pozdrawiam Ale idz do lekarza, zeby cie uspokoil
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,37372,81562698,81562698,nowotwor_.html



Temat: krwawienia....
Jeśli mama ma 62 lata, to każde krwawienie z dróg rodnych po ustaniu miesiączki
powinno być natychmiast skonsultowane z lekarzem, gdyż takie krwawienie nie
powinno wystąpić.
Jeśli chodzi o mięśniaki, to chyba jest małe prawdopodobieństwo, ze to właśnie
one, bo mama już od kilku lat nie miesiączkuje, a mięśniaki są estrogenozależne.
Tzn. u kobiet w okresie menopauzy nowe mięśniaki nie powstają, a stare się nie
powiększają albo nawet się zmniejszają. Więc jeśli mama nie miała wcześniej
mięśniaków macicy, to teraz one raczej nie powstały.
Piszesz, że jest woda w otrzewnej, więc prawdopodobnie są przerzuty w jamie
brzusznej, jednak na podstawie USG bardzo ciężko jest ustalić gdzie
dokładnie.Myślę, że musicie koniecznie iść do ginekologa, żeby zbadał to od
swojej strony.
Piszesz, ze krew jest czysto czerwona. Gdyby to było krwawienie z odbytu, to
mogłaby wskazywać na hemoroidy.Mama nie ma guzków krwawniczych? Jeśli hemoroidy
są w środku, a nie na zewnątrz, to można ich nawet nie czuć i nie bolą,natomiast
stosowanie tych czopków glicerynowych mogło jakoś podrażnić te okolice i te
hemoroidy może.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,37372,68142404,68142404,krwawienia_.html


Temat: Krwiak podokostny ??
Krwiak podokostny ??
Moja córeczka (teraz ma 2m-ce i tydzien) ma na główce po porodzie krwiak
podokostny (takie cos powstaje kiedy przy niepelnym rozwarciu zaczełam przeć
aby urodzic Malutką i w efekcie Hania stała w kanale rodnym troche za długo),
który zaczyna jej juz kostniec (to sie chyba nazywa wapniec). Chirurg polecil
nam naswietlania lampą Solux. Solux ma za zadanie rozgrzac naswietlane
miejsce i poprawic ukrwienie - czego rezultatem ma byc wchloniecie
tego "guzka". Ja jednak boje sie narazac Malutkiej na takie cos, okolica
ciemienia na glowce jest bardzo wrazliwa, mozg jest osloniety tylko cieniutka
błonką wiec moze dojsc do przegrzania mozgu - takie jest zdanie
zaprzyjaznionego rehabilitanta, który pokazuje nam cwiczenia majace
zniwelowac asymetrie u Hani. Z kolei pediatra powiedzial, ze on by sprobowal
z tym Soluxem.
Juz sama nie wiem co mam robic ... czy zdecydowac sie na te lampy czy
poczekac az w miare powiekszania sie czaszki Hani ta "zmiana" sie spłaszczy i
wchlonie ??
Macie moze podobne doswiadczenia??
Przesyłam buziaczki
IRMA
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,577,17400283,17400283,Krwiak_podokostny_.html


Temat: Leczenie endometriozy.
Hej! Szkoda, że nie ma forum z prawdziwego zdarzenia na ten temat. Może sama
takie założę.

U mnie wykryto endomnetriozę 3lata temu przy okazji cysty 7-5cm na lewym
jajniku. Była laparoskopia, Danazol przez pół roku, potem przez 2miesiące
Logest, potem Depo Provera i znowu Logest. Potem zmieniłam lekarza i to był
błąd, bo po jego leczeniu hormonami miałam skrzepy w macicy a przez to
krwawienia między miesiączkami. Musiałam przejść wyłyżeczkowanie (skrobanka).
Przez cały ten czas robię regularne badania USG narządu rodnego. W okolicy
macicy i jajników jest OK (żadnych ognisk endometr. ale mam bóle brzucha od 3
miesięcy po lewej stronie i nie wim już na jakie badania pójść).

Dużo czytałam o tej chorobie, z resztą przy braku informacji ze strony lekarza
to konieczność.

Jeśli chodzi o dojżałe kobiety to nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie czy
choroba będzie miała nawrót czy nie. W wielu przypadkach ciąża pomaga "uśpić"
chorobę na tyle skutecznie, że choroba nie rozwija się. Reguła jest prosta. Przy
dużych dolegliwościach bólowych bądź stwierdzonych np. torbielach w badaniu USG
lekarz na pewno zdecyduje się na laparoskopię. W przypadku braku jednoznacznych
wskazań zastosuje terapię pod tytułem leczenie zachowawcze, tzn. poczekamy,
zobaczymy. Inaczej sprawy się mają u kobiet, które nie rodziły. Wtedy leczenie w
skrucie skierowane jest na ochronę narządu rodnego i w rezultacie ciążę.

To, co jest w tej chorobie najgorsze, to to, że nie ma leku na tę chorobę a
leczenie pacjentek sprowadza się do:
1. W przypadku powstawania torbieli, guzków - leczenia chirurgicznego -
laparoskopii, potem hormony i przy nawrotach od początku to samo...
2. W przypadku drobnych zmian stosuje się leczenie hormonalne, gdyż ta metoda
może powodować zmniejszanie się a nawet zaniknięcie powstałych ognisk.

Niestety jedyną skuteczną metodą diagnostyczną jest metoda inwazyjna -
laparoskopia. Dlatego w przypadku występowania typowych dla endometriozy
dolegliwości, ale bez zdiagnozowanych np w USG zmian, lekarz często zaleca
przyjmowanie leków przeciwbólowych i stosuje terapię hormonalną co pozwala na
zwolnienie rozwoju choroby.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,216,27361879,27361879,Leczenie_endometriozy_.html


Temat: krwawienia....
u mojej tesciowej bylo to samo, moge wam polecic prof spiewankiewicz warszawa,
okazało się ze guz umiejscowił sie w okolicach dróg rodnych i tak się oczyszczał
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,37372,68142404,68142404,krwawienia_.html


Temat: Wczesne wykrywanie nowotworów u dzieci
Przebieg chorób nowotworowych u dzieci i dorosłych jest diametralnie
różny – u dorosłych może rozwijać się latami, u dzieci przebiega
błyskawicznie!!!
Na choroby nowotworowe umierają nawet kilkutygodniowe,
kilkumiesięczne dzieci, wzrost zmian jest niesłychanie szybki,
wyczuwalny guz może pojawić się nagle, z tygodnia na tydzień, bez
poprzedzających objawów, zaś wielkość guza nie zawsze stanowi o
zaawansowaniu choroby (przerzuty mogą dawać małe, niewyczuwalne
palpacyjnie zmiany). Na świecie, owszem, przeprowadza się badania
przesiewowe u dzieci, tak jak u kobiet (pod kątem nowotworów
narządów rodnych czy raków piersi), w Polsce wykrywalność chorób
nowotworowych (u dzieci i dorosłych) we wczesnym stadium chorób jest
fatalnie niska, towarzyszy duży odsetek śmiertelności, stąd akcja.
Natomiast, czy jest to najwłaściwszy sposób dotarcia – osobiście nie
sądzę, akcja powinna być przede wszystkim skierowana do pediatrów,
którzy przy każdorazowej wizycie powinni mieć obowiązek dokładnego
przebadania małych pacjentów (węzły chłonne, okolice szyi, jama
brzuszna) i kierowanie na badania w przypadku jakichkolwiek
podejrzeń i rodziców, którzy takich badań powinni domagać się (tak ,
jak przy każdej wizycie ginekologicznej powinny być badane przez
lekarza piersi pacjentki).
Nie wiem , na jakiej podstawie opierasz swoje pseudonaukowe
mniemania (mogę pożąglować z Tobą statystyką dotyczącą śmiertelności
dzieci z powodu chorób nowotworowych w Polsce i krajach UE).
Powszechnie wiadomo, iż badanie usg jest jednym z podstawowych i
obowiązkowych w diagnostyce chorób nowotworowych – i żeby Ciebie
uspokoić – jego skuteczność jest potwierdzona naukowo i przynosi
niewymierne korzyści. I lepiej w przypadku niejasnego obrazu usg
przeprowadzić dodatkowe, jak twierdzisz „przykre, bolesne,
stresujace, kosztowne” badanie krwi czy ct niż stracić dziecko z
powodu niefrasobliwości. Bezpowrotnie stracić.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,577,72561888,72561888,Wczesne_wykrywanie_nowotworow_u_dzieci.html


Temat: dojrzewanie kotów-sterylizacja
Figrut, to wygląda tak. Tabletki są mniejszym złem, ale nie są nieszkodliwe. O
ile podanie zastrzyku hormonalnego to uaktywnienie hormonalnej bomby, to podanie
tabletek oznacza to samo co dla nas np. łykanie non stop Diany35 kiedy
powinnyśmy brać mikropugułki. Podanie zastrzyku hormonalnego to jakby te
wszystkie opakowania Diany, z całego roku wsadzić do strzykawki i zaaplikować
kotu. Po podaniu zastrzyku prawie pewnym skutkiem są guzki, zwielokrotnione
ryzyko nowotworów macicy i listwy mlecznej. U kotek pojawiają się guzki w
okolicy sutków i trzeba je wycinać, występuje ropomacicze, które nie leczone
(usunięcie macicy) zawsze prowadzi do śmierci.
Weterynarze częśto nie dokształcają się, nie maja nawet takiej wiedzy która jest
ogólnodostepna dla laików. Wielu z nich patrzy tez na aspekt finansowy
-sterylizacje robi sie raz, a po tabletki przychodzi się ciągle i finansowo jest
to dla nich bardziej opłacalne. Inni są słabymi chirurgami i nie chcą robić tych
zabiegów. O ile w przypadku kocura rach-ciach i kot traci klejnoty to przy kotce
trzeba się bardziej postarać. Niektórzy nie robią operacji tzw. "małym cięciem".
Moje prywatne, rodzinne koty i tymczasy były ciachane i nie było żadnych
komplikacji. Najgorzej zniosły te zabiegi koty, które kilka lat temu miały
jeszcze sterylki tradycyjną metodą czyli miały rozcinane brzuchy na ok.8-10cm.
Moja kotka odczuwała dyskomfort przez 2-3tygodnie. Nie bawiła się, chodziła
zgięta, nie skakała i mine miała zdecydowanie nie wyrażającą entuzjazmu.
Pozostałe kotki były juz cięte "małym cięciem bocznym" i te zdawały się nie
zauważać, że w ogóle przeszły jakiś zabieg. Po zakończeniu działania narkozy
zaczynały prowadzić normalny tryb życia (skoki, zabawy, wygłupy) i to ja
trzęsłam się nad nimi czy nic sobie nie uszkodzą.
Najmłodsza koteczka, która u mnie przeszła kastrację miała 5miesięcy. To już
dobry wiek, kotki w tym czasie mogą zachodzić w ciąże. Te kotki, które niby nie
mają rui mogą przechodzić ją po cichu - my nie zauważymy, ale okoliczne kocury
na pewno i może pojawić się niespodzianka w postaci ciąży.
Sterylizację polecam, ze względu na kilka aspektów
- zdrowie kotki (brak zagrożenia nowotworami narządów rodnych i ropomaciczem)
- jej dobre samopoczucie (ruje są męczące nie tylko dla nas, kotki nie jedzą,
nie piją, nie śpią czując zew natury)
- naszą wygodę - często z niedotykalskiej chudej kocicy po sterylce robi się
nieco bardziej przytulasta i niewychudzona koteczka)

Ważny jest wybór dobrego weterynarza. Nie oddajmy kotów w ręce pierwszego
lepszego weta, zawsze pytajmy i zbierajmy o nim opinie. W razie czego służę rada
co do wetów warszawskich i podwarszawskich.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,88104,105191585,105191585,dojrzewanie_kotow_sterylizacja.html


Temat: rak jajnika
Najpierw słówko wyjaśnienia dotyczące mojego nicka...
Te 45 to oczywiście mój wiek , tyle że obecnie trochę już obłozony ..podatkiem
życiowym:)
Początki tego, co w najczarniejszym scenariuszu nie przewidywałam jako raka
datowane są na 28 luty 97 rok..
Było to w 3 lata po urodzeniu młodszego syna.
Czułam się świetnie.Wizytę kontrolną poporodową odkładałam na bliżej
nieokreślony termin..no bo co niby takiego miało by mi być,skoro jestem w dobrej
kondycji, a 3 lata to przeciez ostatecznie nie tak odległy termin kontaktu z
lekarzem.
O jakże byłam bezmyślna....
Zostałam skierowana na kontrolne badanie usg przez lekarza pierwszego kontaktu,
ale z przyczyn zupełnie innych niż tzw "sprawy kobiece".
Wynik badania ogólnie był ok, tylko..no właśnie!.. " w lewym podbrzuszu
struktura echoujemna o wym 50x41 mm odp. torbielii wskazanie do natychmiastowej
kontroli gin.
Pognałam. Jeszcze w tym samym dniu.Lekarz po dokładnym zbadaniu niczego nie wykrył!!
Skierował na kolejne usg tym razem specjalistyczne, które potwierdziło ,że w
łączności z lewym jajnikiem przestrzeń echoujemna, jednokomorowa, dobrze
odgraniczona o wymiarach 57mmx51mm.
W tył zwrot,i powrót do swojego gin, który już nie mniej zestresowany całą
sytuacją znowu nic nie stwierdził w badaniu palpacyjnym i znowu skierował do
jeszcze innego kolegi po fachu, bardzo sobie zaufanego.
Poszłam . Nie nieuwierzycie! Zaufany p.dr pana dra, w dniu 11.11.97 r
zaświadcza, że w obrazie usg stwierdza się narząd rodny o prawidłowej wielkości
i budowie /sic/!!!!!
Zgłupiałam...
Ale nie do tego stopnia żeby całkowicie wygasić lampkę kontrolną, która gdzieś
tam w mojej podświadomości się paliła i nie dawała mi spokoju..
Mam bardzo kochaną i kompetentną internistkę, która leczy mnie od zawsze ,i to z
nią podzieliłam się swoimi obawami i wątpliwościami.
Dostałam skierowanie do szpitala na badania diagnostyczne , takie kompleksowe.
No bo skoro nie jajnik to może coś na jelicie grubym..
Powzięto decyzję ,że najbardziej szczegółowym i miarodajnym badaniem byłaby
tomografia komputerowa.
Jest początek 1998 roku. Takie aparaty to ogólnie rzadkość...
Żeby się załapać na te z ubezpieczenia, trzeba czekać 3 miesiące!
3 miesiące!!! Dla kogoś kto żyje w nieświadomości, niepewności , i słyszy różne
podszepty to wieczność!
Decyduję się zapłacić 350 zł i szpitalnym ambulansem jestem wieziona do
prywatnej lecznicy 30 km od miejsca zamieszkania.
Badanie potwierdza zmianę torbielowatą o wielkości 5cm związaną z lewym
jajnikiem.Po prawej stronie również uwidoczniono lita zmianę /najpewniej
powiększony jajnik /4,5 cm.
Na szczęśćie, powiększonych węzłów chłonnych nie uwidoczniono a i innych zmian
brak!!
Badanie wykonano 10 lutego 1998r, czyli minął już rok od pierwszego rozpoznania
nieprawidłowości.
Teraz już sprawy nabrały rozpędu.
7 marca przeprowadzono pierwszą operację przy rozpoznaniu Cystes ovarii
bilaterales...
Pierwotnie miała być to laparoskopia ale w trakcie zdecydowano się na laparotomię.
Zrobiono tzw. zabieg oszczędzający, czyli usunięto tylko lewy jajnik co do
którego były głowne zastrzeżenia i przy którym badanie tzw. INTRA dawała 50/50
ryzyka, że to rak.
2 kwitnia świat mi sie usunął spod nóg.
Jest wynik hist.pat...tumor adnex sin...cystadenocarcinoma papillare G.2
Serosum. Guz przekracza torebkę zewnętrzną. Zmiana śr.4cm.
To co sie wtedy działo to jak sen..niewiele z tego pamiętam. W wielkim tygodniu,
we wtorek, dokładnie w 21 dniu po pierwszej ponowna operacja której celem jest
usunięcie drugiego jajnika i macicy .
Pobrano przy tym: wycinek z okolicy pęcherza,z jelita, sieci,otrzewnej.
Przekazano do badania :szyjke macicy,strefę
przejściową,przymacicze,śluzówkę,drobny mięśniak znaleziony ma macicy,drugi
jajnik jak się okazało z torbielą,jajowód oraz płyn z zatoki Duglasa.
Na moje szczęście, w żadym z materiałow poddanych badaniu nie stwierdzono
komórek rakowych ani ognisk nowotworowych.
Następnym etapem była konsultacja w Instytucie onkologii .
Mam szczęście że mieszkam na Śląsku i dostałam się pod opieke IO w Gliwicach w
ręce dr.Andrzeja Wojcieszka którego serce odpowiada wielkością chyba jego
posturze.A wierzcie mi! Chłop Ci on jest nie byle jaki...
Konsylium ZNGJ zdecydowało 21 dniowe cykle chemioterapii : cisplatin i endoxan .
Bywało róznie. Nawet zwykła mineralna mi śmierdziała...a mus było wlać w siebie
i 3 ltry.Bo padały nerki, bo żoładek...
Tydzień z 21-dniowego cyklu miałam wyjęty z życiorysu, w czasie dwóch
następonych próbowałam jakoś się pozbierać i wtedy..znów na nowo.
Była grożba że chemia zostanie przerwana, że względu na niedobór leukocytów.
Po zakończeniu terapii kompleksowe badania i ogromna radość. Wszystkie badania
prawidłowe.
Potem co 3m-ce konsultacje połączone z usg i badaniem markerów Ca125,a co pół
roku rtg płuc .
Potem przerwy między wizytami wydłużono do 6 m-cy, następnie do roku.
A po 6 latach otrzymałam glejt na nowe życie...cyt:
Centr.Onk-Inst.im.M.Skłodowskiej-Curie Oddział w G-cach.
Karta konsultacyjna.

Pani:....
rozpoznanie: Ca ovariorum post.oper.St.post chemio-ther.
Wnioski i zalecenia:
Ze względu na6-letni okres obserwacji brak cech wznowy proponuję dalsze kontrole
pod opieką lekarza w miejscu zamieszkania.
Kontrola w Instytucie Onk. w razie potrzeby.
Podpisano:
dr.n.med.Andrzej Wojcieszek.
specjalista położniki ginekolog
radioterapeuta-onkolog

Oto i moja historia. Jest co czytać bo jeżeli coś pominęłam to mało znaczące
szczegóły. Ale wiem z doświadczenia ze w czasie kiedy człowiek się zmaga z
jakimś problemem to każda iskierka w ciemności jest odbierana jak promień słońca.
Wszystkim dotkniętym bezpośrednio i pośrednio tą choroba życzę optymizmu i
wiary , że sie uda.
Serdecznie pozdrawiam i jestem cały czas do dyspozycji.


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,37372,38618667,38618667,rak_jajnika.html