generau i jego historie

photo

Temat: Leśny ogród Moni
Dziękuję za miłe powitanie

Danusiu, o dziwo wśród sosen dobrze rosną nie tylko kwasoluby, dzięki czemu wybór roslin jest naprawdę duży. Z tych, na których mi zależy, nie udają się clematisy, chociaż ciągle mam zamiar próbować, bo bardzo je lubię. Słabo wypadają też hortensje ogrodowe- dlatego też, jak zauważyła Ingrid, miałam obiekcje. Jedyną, jaką mam w pięknym bordowym kolorze, przesadziłam w tym roku na nowe miejsce i wydaje się, że była to słuszna decyzja Bardzo lubię hortensję pnącą, u mnie rośnie jak szalona

Ingrid, z przyjemnością obejrzę Twoje piękne rośliny Azalie też bardzo lubię, ale nie mam ich za dużo. Wiosną mam zamiar dosadzić kilka egzemplarzy. Jestem ciekawa, jakie odmiany mogłabyś mi polecić?
W tym roku zakochałam się w liliach i liliowcach. Tych ostatnich będę miała 11 nowych odmian. Kilkanaście odmian lilii posadziłam jesienią, ale tylko azjatyckie i trąbkowe.
Niezmiennie trwa moja miłość do funkii i żurawek- zgromadziłam już pokaźną kolekcję, ale ciągle mi mało :śm: i stale wyszukuję nowości.

Bardzo się cieszę, że jestem tutaj z Wami i dowiem się wielu nowych interesujących rzeczy
Źródło: gardenforum.vot.pl/viewtopic.php?t=1231



Temat: : nasiona tykwy
Informacja z opakowania moich nasion:

" Dynia Ozdobna, Tykwa ( Cucurbita Pepo )

Opis: Roślina jednoroczna płożąca lub pnąca. Ozdobne są równierz owoce. Długość pędów 5m kwitnie lipec-sierpień.
Warunki Uprawy: Wysiew w maju wprost do gruntu. Rozstawa 50x100 cm.
Stanowisko: Słoneczne lub półcień. Wymaga gleby żyznej.
Zastosowanie: Do okrywania altan, ogrodzeń i ścian.
Roślina o owocach bardzo efektownych, różnej wielkości i kształtu, idealnych do dekoracji ! "

Znalazłem coś ciekawego w Książce z serii "Historia Naturalna":

" ...Tykwa pospolita (Lagenaria vulgaris), roczna roślina azjatycka, jest jedynym gatunkiem tego rodzaju, interesującym ze względu na wolnopłatkową koronę kwiatu i bardzo zmienny kształt owoców: wydłużonych, przypominajacych maczugę, lub też krótkich, pękatych z głębokim przewężeniem. Dojrzałe tykwy - kalabasy - mają twardą, zdrewniałą łupinę; po wykonaniu niewielkiego otworu i wyjęciu miąższu wraz z nasionami w tykwach można przechowywać wino i inne napoje. Takie krótkie wydrążone kalabasy mieszkańcy niektórych krajów południowoamerykańskich określają nazwą "guaje"... "

Wino i inne napoje :drinking:
Źródło: war.budo.net.pl/viewtopic.php?t=5171


Temat: Jaśmin
Jaśmin
  Jasminum to rodzaj, do którego należy ponad 300 gatunków, wśród których najliczniejsze są pnącza (osiągają długość około 3-4 metrów).

Ojczyzną owego rodzaju jest Afryka, Azja, Australia. Jaśmin charakteryzuje się białymi (niekiedy spotyka się żółte lub różowe), drobnymi kwiatami o słodkiej woni.

Jaśminy ogrodowe znoszą bardzo dobrze polską zimę, większość pnączy jest mrozoodpornych. Lubi stanowiska jasne, słoneczne, regularne podlewanie oraz nawożenie (co dwa tygodnie).

W warunkach domowych najczęściej uprawiane są drzewka bonsai, wówczas temperatura nie powinna być zbyt wysoka (około 15 stopni w okresie letnim, 10 stopni zimą).
Źródło: kwiatyl.pl/showthread.php?t=186


Temat: PRZYGODA BEZ GRANIC
To pierwsza próba zebrania do kupy wybranych, niebanalnych włóczęg: 4x4, moto, rowerem i na... ośle znanych dotąd z wpisów na podróżniczych forach lub w ogóle jeszcze niepublikowanych.

"...Z zasadnością i głębią rytuału zgadzamy się nawet z moim towarzyszem podróży, którego czas przedstawić. Nazwałem go alter ego, czyli w skrócie... Egon. O wiele rzeczy się ze mną wykłóca, jest czasem nie do wytrzymania. Chcę jechać dalej, a on nie, mówi, że trzeba sprawdzić, czy nie dostaniemy tu zimnej coli. Przecież widzę, że nie mają prądu. Stale coś mu się nie podoba: że drzewa nie mają gęstych liści i upieczemy się żywcem, chce jechać dalej. Najgorsze jest to, że nie szanuje zapasów. Są problemy z zaopatrzeniem, a on ładuje do gara za dużo pomidorów, innym razem zeżarł mi do piwa (ciepłego) cały zapas oliwek, bo miał ochotę. W sumie jednak się lubimy, gadamy całymi godzinami, śpiewamy piosenki o ułanach, śmiejemy się z siebie wzajemnie. Jest moim przyjacielem. Jedynym, jakiego mam!.."

Afryka Zachodnia 2009. W drodze do Tomboctou Wojciech "Lupus" Wilk

"...Przywieźliśmy kilka mniej lub bardziej gównianych zdjęć, parę muszelek i kawałków morskiej gąbki, trochę wulkanicznych kamyków z plaży w Dyrholaey, niesamowite wspomnienia i wirusa ospy wietrznej, która dwa tygodnie później sponiewierała mnie jak psa.
Przywiozłem też coś czego nazwać nie potrafię, a co zagnieździło mi się głęboko w duszy. To coś czasem budzi mnie w środku nocy i każe patrzeć w niebo..."

Islandia 2003. Historia prawdziwa Marcin "Pastor" Matuszczyk

"... Zmasakrowani fizycznie wjeżdżamy na wąską dróżkę pnąca się w górę, na której zatrzymuje nas zator z piargu. Zsiadamy z motocykli jednak oprócz śladów kóz, nie widzimy nic. Patrzymy na mapę i jej żółtą drogę lecz z tej wynika, że rzekę powinniśmy mieć po prawej stronie natomiast my mamy ją po lewej.
- Nie ta droga... wyduszam z siebie załamany.
Pomyliliśmy drogi. Przegapiliśmy zjazd na żółtą. To pewnie jest jakaś ścieżka pasterska... wracamy.
Zmierzcha się. Od Kudara przez ok. 5 godzin pokonaliśmy 35 km. Zmiażdżeni wizją powrotu tą samą drogą zawracamy. Jadąc rozglądamy się nadaremno za alternatywnym szlakiem. Postanawiamy wrócić do Kudara i zapytać się gdzie jest droga właściwa.
Na kilka kilometrów przed wsią zastaje nas noc. Jedziemy już tylko i wyłącznie siłą woli. Na kamienistych serpentynach kierownica lata mi jak chce. Zatrzymuje się przekonany, że nie mam powietrza w przedniej oponie. Okazuje się jednak, że to ze zmęczenia nie mam już siły utrzymać prosto kierownicy.
Mieszkańcy Kudar częstują nas herbatą, lepioszką, ciepłym mlekiem i jajecznica. Palące się świece tworzą w chatce atmosferę bezpieczeństwa i przytulności. Po dzisiejszej trasie jest nam tutaj niesamowicie dobrze.
Pytamy o właściwą drogę do Karakul. Odpowiedź wali nas w łeb jak porządna sztacheta w remizie.
- Jechaliście dobrą droą. Innej tutaj nie ma..."

Azja Centralna 2009. Czyli dlaczego Kirgiz schodzi z konia Albert "Czosnek" Wójtowicz

"...Gdy docieramy wreszcie na nocleg Hadżiboj wskazuje na przeciwległą przełęcz i tłumaczy, że to stamtąd przychodzą bandyci. Wioska, w której mieszkają nazywa się Niske Su. Jak któryś z nich wypatrzy słabo uzbrojonych wędrowców lub nieliczną drużynę od razu leci po ziomali i nocna wizyta gotowa. Rzekomy trup ściele się gęsto, a rzeki często barwią się karmazynem. Granica od strony afgańskiej jest niestrzeżona, więc bandyci mogą bezkarnie hasać po kirgiskim dominium.
Zasypiam przytulony do strzelby i dwóch granatów. Nie dam się wziąć żywcem..."

Afganistan 2009. Osłem na koniec świata Bartłomiej "Von Toffel" Tojfel.

więcej na www.biesowisko.pl/imprezy.php?item=30

http://i45.tinypic.com/250jtiu.jpg
To okładka i jednocześnie pierwsza strona okolicznościowego kalendarza na 2010-ty. Każdy kolejny m-c to fota zwiastun relacji.

pzdr
Elwood
Źródło: eprzewodniki.pl/forum/viewtopic.php?t=3595