generau i jego historie

photo

Temat: Ithelor - kraina
Leżący u podnóżą gór Karum-Barad pagórkowaty teren - poorany wieki temu przez lodowce spływające z gór - niemal całkowicie pokryty suchym lasem Agfornów teren, zwie się Ithelorem. Przez jedanście miesięcy las jest nieprzyjazny, pusty i melancholijny. Agforny, trzymetrowe drzewa o szarobiałej korze, nie mają liści przez jedenaście miesięcy w roku. W dwunastym miesiącu wypuszczają na krótki czas drobne, zielone listki, które szybko opadają. Niedługo potem z Agfornów sypią się pojedyncze, malutkie jagody o smaku podobnym do gorczycy. Prócz drzew można spotkać tu liczne suche grzyby (w większości trujące) oraz kilka odmian kolczastych krzewów. Ithelor zamieszkują głównie szare wiewiórki żywiące się jagodami Agfornów (chowają je w dziuplach drzew na cały rok). Prócz Mirmali (tak nazywa się owe wiewiórki) można napotkać tu istoty schodzące z Karum-Barad. Bestie z gór (i nie tylko bestie) stanowią śmiertelne zagrożenie do drwali przybywających do Itheloru z Fragii. Sezonowi drwale zbierają przez dwa - trzy miesiące drewno z Agfornów i wracają do rodzinnych stron, by tam je sprzedać. Ponieważ Agforny występują tylko w Ithelorze, a ich drewno doskonale nadaje się na łuki oraz kunsztowne meble, ich drewno osiąga wysokie ceny. Jednak, sprowadzanie drewna nie jest łatwe. Prócz wędrujących bestii (bardzo długi i całkowicie nie chroniony szlak do Itheloru) oraz drzewców (których jest w Ithelorze ogromna ilość) drwale borykają się z problemami z transportem surowca. Drewno Agfornów, gdy dostanie wilgoci szybko wypacza się i wykrzywia, a następnie pleśnieje (nie dzieje się tak jedynie podczas okresu wegetacji Agfornów, jednak w tym okresie drwale nie wyprawiają się do lasu z powodu wzmożonej aktywności drzewców). Przed takim stanem rzeczy drewno zabezpiecza się pokrywaniem specjalnym lakierem - ponieważ trzeba wykonywać tą czynność w warsztacie wiele drewna przepada podczas trasportu - nie nadaje się nawet jako rozpałka do ogniska.

Rośliny Itheloru: Agforny, różne rodzaje kolczastych krzewów i grzybów (w tym Świeca Wędrowcy).

Agforny - opisane w tekście.
Krzewy - mają taki sam okres wegetacji jak Agforny i wydają podobny owoc.
Rosalian, Tyrfeusz i Akamar - rosnące na obrzeżu lasu, bardzo podobne do dzikiej róży, jednakże znacznie mniejsze i bardziej wysuszone. Kolce osiągają nawet kciuk długości! Niektóre krzewy Akamaru są trujące! Najbardziej popularne w Ithelorze.
Hasfon i Euzarer - zielonosine pnącza rozkładające się na ziemie pokryte calowymi kolcami. Bardzo niebezpieczne dla osób chodzących boso, albo w butach o słabej podeszwie.
Ios (inaczej: Krzew Rewiusza) - młode Iosy rosną obok Agfornów, jednak z czasem owijają wokół nich swoje kolczaste pnącza (kolce krótnie, jak u róż). Po kilku latach przestają wypuszczać liście i pasożytują na Agfornie (zdrowe drzewo obumiera po średnio pięciu latach). Gdy żywiciel umrze, umiera i pasożyt. Nazwa zwyczajowa pochodzi od Rewiusza z Tobrum, który przez całe życie żył na koszt swej małżonki. Gdy żona Rewiusza zmarła na zapalenie płuc, "pasożyt" postradał zmysły, a nastepnie popełnił samobójstwo. Owoc Iosów jest trujący!

Grzyby - wyrastają, gdy owocują Agforny. Korzenniki trwają około miesiąca, a Świece Wędrowcy mogą żyć wiele lat.
Korzennik Białoczapny, Szaroczapny, Zielonoczapny i Granatowoczapny - cztery różne grzyby, różniące się jedynie kolorem czapki. Wszystkie są jadalne, ale każdy smakuje inaczej - to chyba druga różnica między gatunkami - i ostatnia. Najpopularniejsze w Ithelorze.
Korzennik Brązowoczapny - urzekajaco podobny do innych Korzenników. Jest jednak bardzo silnie trujący! Jego trucizna powoduje ślepotę, a jeżeli zje się go zbyt wiele - śmierć. Jeżeli chodzi o smak - ponoć jest najsmaczniejszym spośród Korzenników.
Świeca Wędrowcy - bardzo żadki grzyb występujący jedynie w suchych miejscach (na półpustyniach oraz w Ithelorze). Zawiera bardzo dużo tłuszczu, którego żadna istota nie jest w stanie strawić, dlatego nic go nie tyka - prócz ludzi - wykorzystują te specyficzne właściwości w podróży. Świeca Wędrowcy raz zapalona może płonąć niewielkim, acz ciepłym płomieniem przez dobę - zgasić ją można jedynie przez całkowite zanurzenie w wodzie (przykryta, lub zakopana w piachu tli się jeszcze przez kilka minut) gasi ją. Ponieważ nie można jej strawić, zjedzenie jej powoduje wymioty, albo biegunkę.

Region ma niewielkie znaczenie i jest uznawane za teren neutralny. Nigdy nie stacjonowało tu niczyje wojsko, a próby osadnictwa nie powiodły się. Ithelor to ziemia niczyja, albo raczej - ziemia lasu.
Źródło: megakrucjata.fora.pl/a/a,2.html



Temat: E-pochówek
Miejsce na Wirtualnym Cmentarzu (pojemność do 100 KB) to koszt rzędu 20 zł plus vat. Zamawiając grób wieloosobowy nie zaoszczędzimy, bo cena liczona jest od osoby, a nie od miejsca e-pochówku. Ci bardziej wymagający mogą skorzystać ze specjalnej oferty dla VIP-ów. Za dodatkową opłatą, ok. 300 zł, nagrobek będzie zaprojektowany przez artystów plastyków, w formie, która nie przypomina grobowca – grafiki, dźwięku lub innego elementu, który można przechowywać na serwerze. Identyczne usługi, co dla ludzi, są dostępne dla zwierząt. Dariusz Pałęcki z wirtualnycmentarz.pl opowiada o Kamie, psie, który ma swój niepowtarzalny nagrobek, zrobiony na specjalne życzenie właściciela. Zainteresowanie e-pochówkiem pupili, mówi Pałęcki, rośnie lawinowo. Ludziom wydaje się naturalne, że można upamiętnić zwierzęta, które już odeszły. Chowają konie, węże czy nawet… rybki.

E-cmentarze to dowód, zdaniem socjologa internetu Piotra Siudy, że granice między światem wirtualnym i rzeczywistym przestają obowiązywać: - Choć wielu sądzi inaczej, cyberprzestrzeń nie jest samoistnym bytem. To, co dzieje się w sieci, ma swój pierwowzór społeczno-kulturowy w rzeczywistym świecie. Na e-grobie można zamieścić fotografie, zapalić świeczkę, położyć kwiaty czy postawić kamień pamięci (w dowolnym wzorze, kolorze i rozmiarze). Podobne usługi są zwykle odpłatne, na przykład cena za 30-dniowy znicz czy kwiaty wynosi ok. 9 zł. W ofercie są znicze palące się „na zawsze”. Koszt jednego to ok. 50 zł. Póki co, mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Pałęcki, mało osób decyduje się na zakup znicza czy wiązanki. Zwykle ograniczają się do zapalenia bezpłatnej jednodniowej lampki czy położenia kwiatów.

Osoba, która przekaże na utrzymanie i rozwój Wirtualnego Cmentarza darowiznę w wysokości – bagatela! – nie mniejszej niż 500 zł, ma prawdo do nieodpłatnego korzystania z oferowanych przez portal usług dla siebie, swoich bliskich i znajomych. Bliskiego można położyć w grobie pojedynczym, podwójnym, rodzinnym czy katakumbach. Można też stworzyć grób, gdzie wszyscy bliscy, rodzina i przyjaciele znajdą się w jednym miejscu, bez względu na to, gdzie i kiedy żyli oraz umarli. Pałęcki, pytany, kto najczęściej korzysta z usług e-cmentarza, odpowiada, że rodzina zmarłego i przyjaciele. Niektóre nagrobki wprowadza do systemu administrator. Są to głównie sylwetki ludzi znanych, jak Michael Jackson, który na Wirtualnym Cmentarzu spoczął wcześniej niż na rzeczywistym. Najwięcej wpisów kondolencyjnych jest jednak pod nagrobkiem Jana Pawła II. W sumie dwadzieścia kilka stron.

Psycholog Izabela Kielczyk ocenia, że szczególnie młode pokolenie, które jest najczęstszym użytkownikiem sieci, nauczyło się egzystować bardziej w świecie wirtualnym niż realnym. Przeważnie nie zdają sobie sprawy, nawet gdy w grę wchodzą darmowe portale, że za tym często kryje się biznes. Są tak przyzwyczajeni do załatwiania wszystkiego przez internet, że zapalenie e-znicza czy położenie e-wiązanki wydaje im się zwykłą czynnością. Siuda zauważa, że wykorzystuje się tu ideę ponadczasowego, długowiecznego czy też wiecznego Internetu; środowiska, w którym pamięć o nas i naszych bliskich może być najlepiej zachowana.

Wirtualne życie zmarłego

Niektóre portale koncentrują się na uczuciach, jak społeczny projekt odeszli-pamietamy.pl. Użytkownicy mogą tworzyć strony swoich bliskich, dodawać zdjęcia, życiorysy, wspomnienia. Pomagają również w kompletowaniu danych poszczególnych realnych cmentarzy. Jak podkreślają autorzy, istotną funkcją jest zintegrowanie strony wspomnienia (e-memorium) z określonym cmentarzem w bazie. Miejsce pochówku to ważna informacja dla tych, którzy chcą fizycznie odwiedzić grób.

Coraz częściej powstają też wirtualne parki czy księgi pamięci. Jak nekropolia.pl, gdzie możemy wirtualnie przejść się aleją zasłużonych. Na e-liście znajduje się m.in. Jacek Kuroń, Jan Machulski, Albert Einstein, Józef Piłsudski czy Kazimierz Wielki. Spośród alei można wybrać sportową, wojskową czy artystyczną. Internauci zamieszczają też pamiątkowe filmy o zmarłych. Jak choćby ten poświęcony 19-letniemu Kamilowi, z adnotacją, że na zawsze pozostanie w sercu bliskich sobie osób; czy też Natalii, która odeszła w wieku 17 lat. Na filmach często widać osobiste zaangażowanie autora; między poszczególnymi zdjęciami, przy akompaniamencie spokojnej, nastrojowej muzyki, można zobaczyć pytania w stylu: Boże, dlaczego nam to zrobiłeś? W czym ona/on zawiniła/zawinił?.
Zdaniem Kielczyk podobne formy pożegnania mogą być niebezpieczne. Tym, którzy nie pogodzili się z odejściem bliskiej osoby, gdy oglądają zamieszczane zdjęcia czy filmiki, może wydawać się, że ona wciąż istnieje. – Mogę usłyszeć jej głos, zobaczyć ją, dotknąć przez szklany ekran. Niby umarła, ale wciąż żyje, tyle tylko, że wirtualnie – mówi psycholog.

Administratorzy robią wszystko, żeby upodobnić rzeczywistość wirtualną do realnej, bo to przyciąga nowe rzesze Internautów. Są jednak pewne ograniczenia, zauważa Siuda, jak brak fizyczności czy specyficznych doznań zmysłowych, które uniemożliwiają całkowite zatarcie się granic między oboma światami. – Wirtualne cmentarze nigdy nie zastąpią realnych – ocenia ekspert. Jego zdaniem jest dość duże prawdopodobieństwo, że e-cmentarze znacząco zyskają na znaczeniu w życiu społecznym. Odwzorowanie ze świata rzeczywistego w wirtualny widoczne jest już w wielu innych sferach życia, jak choćby w życiu religijnym Polaków. W religijnym gąszczu, mówi Siuda, jaki tworzą pnącza elektronicznej sieci, coraz częściej przenoszone są do Internetu praktyki religijne – rytuały, pielgrzymki, modlitwy. Coraz ważniejsze stają się również e-cmentarze: – Można zaryzykować tezę, że staną się one ważnym miejscem upamiętniania ludzi. Czymś, co będzie stanowiło nie tyle ciekawy dodatek, ile sposób upamiętniania zmarłych występujący na równi z realnym.


Wp.pl

Jakie macie wrażenie po przeczytaniu tego artykułu? Co sądzicie o e-pochówku?
Źródło: rozmowywsieci.com.pl/viewtopic.php?t=1367