generau i jego historie

photo

Temat: Wróciłem z Mariny
[...]
> Nie wiem czy jesteś ofiarą propagandy uprawianej na rzecz Mariny (chyba
> stymulowanej przez właścicielkę apartamentów), bo z częstości pojawiania się
> tej nazwy na tym forum to można by wnioskować, że Marina to jeden z głównych
> kurortów Chorwacji. A takich miejscowości w CRO jest tysiące, dużo bardziej
> malowniczych i atrakcyjnych.

Ależ nie ma tu żadnej propagandy... Po prostu opisuję miejsce w którym byłem i siłą rzeczy mogę dużo o nim powiedzieć. A miejsc takich jest tysiące, śmiem twierdzić, że jakby się z zmkniętymi oczami stuknęło w mapę Dalmacji i krzyknęło "O!Tu pojadę!" to też w promieniu 30km znajdzie się taką małą przytulną miejscowość. Żeby nie być gołosłownym - 10 km od Mariny jest piękna Rogoznica z apartamentami "Rozumarin" (pracuje tam Ivo - gość który całe lata spędził w Polsce w okolicach Gorzowa Wlkp., mówi świetnie po polsku i można od niego wiele się dowiedzieć nt. warunków w okolicy), dalej jest przepiękny Primosten (miasteczko jak z bajki - usytuowane na wyspie do której dojeżdża się dłuuuuuuuugim wiaduktem), w drugą stronę na południe jest znów Stary Trogir itd. Chorwacja to kraj do którego można jeździć przez lata i co roku zobaczyć coś czego sie wcześniej nie zobaczyło. Za rok będzie czynna cała autostrada. Tym samym dojazd będzie szybszy, a i stara poczciwa Jadrańska mniej zatłoczona. A tam widoki, że zapiera dech...
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,201,14519171,14519171,Wrocilem_z_Mariny.html



Temat: Trzy gminy chcą zmniejszenia powierzchni Rzeszowa
Mokra Strona i Tyczyńska to akurat Biała, a nie Budziwój.

Postulat podejścia z miastem pod Głogów jest jak najbardziej uzasadniony. Jak
się popatrzy na mapę gminy Głogów Młp., to głupio wygląda ten wąski pasek
wyciągnięty jak język w kierunku Rzeszowa. W latach 70-tych powstała tu
Rzeszowska Fabryka Domów, pobudowały bazy rzeszowskie firmy: Dźwig, Polmozbyt, a
w Rogoźnicy Polmozbyt, rzeszowski MPDiM, zaś w Lipiu powstała centralna
betoniarnia miejska na potrzeby budowy rzeszowskich osiedli oraz otaczarnia
grysu i wytwórnia asfaltu. Wszystko z myślą o tym, że niedługo przejmie to
Rzeszów, bo już od 60-tych lat były plany rozwoju miasta w tamtym kierunku.
A Głogów to wszystko w latach 90-tych przejął jako samorząd z pełnym
dobrodziejstwem inwentarza, zamienił na rzemieślniczy slums, powycinał fragmenty
lasu pod budy i betonowe place, a teraz płacze, że tam będzie Podkarpacki Park
Technologiczny. Jeśli dobrze pamiętam, niedawno działki pod ten park w Miłocinie
burmistrz porosprzedawał pod domki jednorodzinne. Kto powiedział, że Park
Technologiczny musi być w gminie Głogów, to żaden argument, przecież może być w
mieście Rzeszów, tym bardziej że to Rzeszów stworzył kiedyś podstawy pod niego,
uzbroił, zagospodarował itd. Jeśli się burmistrzowi Rokicie wydaje, że może
podejść z gminą pod samą Baranówkę i odebrać miastu to co już zgodził się dać,
to niech prezydent Rzeszowa nie ma oporów przed próbą podchodzenia z miastem pod
sam Głogów (Rogoźnica, Lipie). Miasto prędzej i lepiej przygotuje teren pod Park
Technologiczny, a wąskie, bez oświetlenia i chodników drogi dojazdowe do niego w
Rogoźnicy i Lipiu przebuduje i przedłuży tak, żeby stanowiły wygodny i
bezpieczny dojazd do węzła Rzeszów Zachodni i dla mieszkańców i dla innych
pojazdów. Przy okazji Rzeszów otrzyma obwodnicę zachodnią, bo to co się teraz
dzieje na przedłużeniu Warszawskiej aż po Głogów to horror, zaś mieszkańcy
Głogowa będą mieli dogodny zjazd do miasta, w tym do osiedla Niwa, na które
ściągnięto wielu Rzeszowian.
Dobry pomysł i moim zdaniem nie ma co z nim czekać.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,69,105558853,105558853,Trzy_gminy_chca_zmniejszenia_powierzchni_Rzeszowa.html


Temat: moze ktoś z nami ...
Byłam w Ruskamen rok temu - wspominam sympatycznie. Ruskamen jest
taką malutką osadą między Stanici a Lokva Rogoznica - trzeba mieć
dokładna mapę aby to znaleźć. Zakupy np. owoce, ryby - targ w
Omisiu.
pozdrawiam i życzę udanego wypoczynku
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,201,82567204,82567204,moze_ktos_z_nami_.html


Temat: co takiego jest w Chorwacji ?
Szczerze z namiarami będzie problem - bo dopóki nie mieliśmy dziecka
jeździliśmy w ciemno (a i raz z dzieckiem też) - i na miejscu
wybieraliśmy dom. Więc z wielu lat nie mam namiarów. Poza tym nie
jestem zmuszona do wypoczynku w pełni sezonu a to też gra rolę.
Na plażę i tak w większości przypadków jeździliśmy i jeździmy
samochodem (leżaki, ręczniki, materace, zabawki dmuchane do wody,
lodówka turystyczna z napojami, aparat, kamera its, itp, :) więc w
wyborze domu raczej chodzi o widok z balkonu a nie o plażę przed
drzwiami.

Ale polecam małe miejscowości np. Liznjan na Istrii - plaże w
Liznjanie super, niedaleko na wspaniały Rt Kamenjak - wszystkie
dostępne samochodem praktycznie wyrzucasz graty z bagażnika na żwir
i wodę.
Podobnie Povlja na Bracu - tu mam namiary na dom - byliśmy tam
dwukrotnie.
Zavala i Ivan Dolac na Hvarze - świetne miejscowości tylko trzeba
wybrać mały dom i nie korzystać z głównej plaży. Choć ostatnio są
chyba dość popularne... ale zawsze są na Hvarze jeszcze mniejsze
miejscowości.
W okolicy Dubrovnika do mieszkania fajne są Zaton Veliki - tylko tam
z plażą kiepściutko, oraz Mlini - tam na głównej plaży w sezonie
będzie ciasno.
W okolicy Split - Trogir - Sibenik bardzo fajny jest Razanj oraz
Rogoznica (ale Rogoznicę raczej jednak po sezonie :).
A miejsca w którym byłam w zeszłym roku i wybieram się w tym nie
podam. Jestem samolubem i już! Już w grudniu nie było tam miejsc na
lipiec :(
A to prawdziwy RAJ na ziemi.
Generalnie zasada jest taka:
Wybieram region, który chcę zwiedzić.
Patrzę na mapę, wybieram kilka małych (najmniejszych) miejscowości w
okolicy i wrzucam w googla "cośtam apartmani" i oglądam domy, na
stronach domów są przeważnie zdjęcia pobliskich plaż. Wybieram też
domy metodą "ostatnia chałupa we wsi". Ostatni traf jest też "first
line to sea" i z prywatną plażą. I to jest to!

Pozdrawiam,
Aśka
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,201,91444671,91444671,co_takiego_jest_w_Chorwacji_.html


Temat: Wrocław-Legnica-Kamieniec-Wroc
No cóż, kolejnego kółeczka nadszedł czas. Planowałem zaliczyc jak
najwięcej podsudeckiej, ale z powodu braku dogodnych połączeń zmuszony
byłem pojechac tylko z Legnicy do Kamieńca, ale i tak było wesoło;d
   20.08.2008
   godz.  3.15
Wrocław 6.12-Legnica 7.30
Budzik zadzwonił jak zwykle natarczywie, szybko otworzyłem oczy,
spojrzałem na zegarek i wstałem z łóżka. Szybkie konkretne śniadanko,
dwie mocne kawey, przygotowanie się do trasy, kanapki, termos itd. i o
5.00 byłem gotowy do drogi. Około 5.15 opuściłem dom, koło 5.30 już
byłem na dworcu głównym we Wrocławiu.Tutaj spotkałem się z moim
znajomym z którym to własnie dzisiaj miałem objeżdzac kółeczko.
Niestety o tej godzinie była czynna tylko jedna kasa, do której już
zdążyła ustawic się długaśna kolejka.No, ale co zrobic? Trzeba było
stanąc i odstac swoje. Równo o 5.55 udało mi się dostac bilecik do
Legnicy(6.93zł) i punktualnie o 6.00 udaliśmy się na peron. Mój
kibelek(EN57-1054) do Legnicy już grzecznie czekał przy krawędzi,
zdążyłem zrobic jeszcze parę fotek i koło 6.05 zajęlismy miejsce w
pierwszym przedziale. Punktualnie o 6.12 gwizdek kierownika, sygnał do
odjazdu i jedziemy;] Powoli toczymy się przez podg Grabiszyn,
przecinamy wrocławskie tory, rozjazdy i wjeżdzamy na Wrocław Muchobór.
Na stacji stała ludmiła z POL Miedź-Trans czekając na swoją godzinę
odjazdu. W końcu udało nam się wyjechac ze stolicy Dolnego Śląska.
"Zaliczamy" kolejne stacje na szlaku, frekwencja nawet dobra, około 50
%. Znacznie wiecej ludzi czekało na pociągi w kierunku przeciwym, do
Wrocławia, ale to chyba normalnie o tej porze. Wreszcie o 7.30
wjeżdzamy na stację w Legnicy, nasz kibelek udaje się na zasłużony
odpoczynek, by około 13 udac się w podróż do Węglińca.Na peronie
czekają ludzie na pociąg do Wrocławia, a ja z moim kolega udajemy się
do dyżurnego zamienic parę słów.

Legnica 13.21-Kamieniec 16.34
     Punktualnie o 12.00 zjawiamy się na peronie, ku naszemu
zadowoleniu przy krawędzi stoi już SA134-005 którym to udamy się w
podróż do Kamieńca, pociągiem numer 44024. Obok stoi kibelek którym
przyjechaliśmy do Legnicy, na wyświetlaczu już ma napisane WĘGLINIEC.
Zaraz za kibelkiem stoi SU46 z malowaniu CARGo, która o 12.57
pociągnie skład w kierunku granicy. Do naszego szynobusika już
zameldował się mechanik, szybkie odpalenie składu i spokojnie czekamy
na odjazd. Jeszcze próba hamulca, wszystko sprawne oczywiście;]
Przychodzi kierownik, jest 12.50. Powoli zaczynają się schodzic
ludzie, w momencie odjazdu o13.21 frekwencja oceniłbym jako wysoką.
Wreszcie gwizdek i jedziemy;] Podróż mijała bez wiekszych przygód,
oczywiscie urzekły mnie malutkie,klimatyczne stacyjki, gdzie czas
jakby się zatrzymał. Aż przyjemnie na takie popatrzec. W Rogoźnicy
spotkaliśmy ST43-108 ze składem towarowym oraz ST43-231 w kierunku
Legnicy. W oddali manewrował także 311D, niestety numeru nie
dojrzałem;] W Strzegomie spotkaliśmy 182-096 oraz T448p-027, jakże
szkoda, że postoje były po 1-2 minuty i nie było czasu wyskoczyc na
fotki. Po parunastu minutach dojechaliśmy do Jaworzyny Śląskiej,
dyżurny jeszcze nas przetrzymał parę minut pod semaforem przed
wjazdem, ale mimo tego udało nam się sprawnie podjechac, wysadzic
ludzi, wziac nowych i w miarę punktualnie odjechac. Na stacji zmieniły
się drużyny konduktorskie. Tuż po odjeździe mechanik poinformował
kierownika pociągu, że niestety w Kamieńcu trzeba będzie zjechac na
tankowanie, a to opóźni troszkę odjazd szynobusu planowany na 16.00 w
kierunku Legnicy. Aż do Kamieńca nie działo się nic specjalnie
niesamowitego, parę wagonów towarowych w Piławie, i planowo o 15.34
wtaczamy się na stację końcową. oczywiście wraz z kolegą wyskakujemy,
focimy szynobus, który powoli zjeżdza na tankowanie. W związku z takim
drobnym "problemem technicznym" odjazd w kierunku Legnicy następuje 24
minuty po czasie, czyli o 16.24.

Kamieniec 17.03-Wrocław 18.18
  No cóż, nam zostało oczekiwanie na nasz pociąg powrotny z
Międzylesia. Siadamy na ławeczce i wsłuchujemy się odgłos
manewrujących rumunów. Wykonujemy parę fotek kibelka do Międzylesia i
punktualnie o 17.00 udajemy się na peron II z którego odjedzie nasz
pociąg. O 17.02 na stację wjeżdza EN57-632. Standardowo zajmujemy
miejsca tuż za kabiną mechanika, słuchamy radiotelefonu i zupełnie
przypadkiem nawiązujemy rozmowę z bardzo uprzejmym kierownikiem
pociągu, który podarował nam mapę sieci kolejowej z SRJP;d Mały gest a
cieszy. Podróż do Wrocławia mija bez żadnych problemów i punktualnie o
18.18 meldujemy się na peronach wrocławskiego dworca. Ostatnie fotki,
pożegnanie z drużyną i koniec kółeczka. 12 godzin w trasie, 244 km,
może nie za dużo, ale wycieczka bardzo nam się podobała;]


Źródło: topranking.pl/1572/wroclaw,legnica,kamieniec,wroc.php


Temat: Sezon 2010 - przygotowanie i plany
Wiesz, ja myślę, że mimo wszystko dość ryzykowny byłby wyjazd w to miejsce bez
rezerwacji, choć głowy nikt nie da, jakie będzie obłożenie apartmanów w
przyszłorocznym sezonie...
Nam udało się tam trafic nieco przypadkowo, kiedy nie znaleźliśmy nic
porywającego w niedalekim Primosten. Kwaterkę naraiło nam biuro turystyczne
usytuowane przy wjeździe do wioski, niedaleko piekarni. Przez to biuro też się
rozliczaliśmy za pobyt (więc w cenie musiał być jakiś narzut). Nie wiem, czy
gospodarz ma jakąś sztywna umowę z tym biurem, czy sam też prowadzi nabór.
Apartman był absolutnie superluksusowy, znakomicie wyposażony, z miejscami do
spania dla minimum 6 osób (byliśmy we trójkę tylko), taras wisi dosłownie nad
morzem, od którego dom oddzielała tylko szeroka na szerokość auta dróżka. Przed
domem były wybetonowane tarasy przy morzu, nasłonecznione jak diabli, nie dało
się wytrzymać, więc chodziliśmy plazować jakies 50 kroków od domu, gdzie była
ocieniona piniami kamienista plaża. Jak to jest dziś - nie wiem, wtedy, parę lat
temu, było obok kilka będących w budowie domów, więc może być i tak, że tam jest
teraz nieco tłoczniej. Kilka lat temu było rozkosznie - cicho, spokojnie, morze
przeczyste, żadnego ruchu. Ale wystarczyło przejść wysepkę w poprzek, by dotrzeć
do centrum knajpkowo-promenadowego na wybrzeżu. Był tam nawet bank, sklepiki,
agencje turystyczne, salonik sztuki nawet, sporo konob i knajpek przy samym
morzu. Przy grobli wejściowej - supermarket, trżnica, ribarnica (to wszystko na
stałym lądzie). Część lądowa Rogoznicy natomiast mało ciekawa, hałaśliwa, ludna,
niespecjalnie czysta i spokojna. Można się tam przejść w celach rozpoznawczych,
ale w innych - nie wiem, zależy od upodobań i potrzeb ;-))
W sumie - nam się tam znakomicie wypoczywało, ale my raczej preferujemy takie
miejsca, raczej spokojne, ciche itp.
Jeśli chcesz czegoś w okolicy Trogiru - możemy pogadać. Mam namiary na
fajniuteńkie, sprawdzone osobiście miejsce w Vinisce niedaleko Mariny, dom tuż
nad ujściem zatoki, z widokami na Ciovo i Soltę. Tyle, że tam sie wypoczywa na
spokojnie, nie bardzo jest jak zaimprezować, do knajpek w centrum jest kawałek
spacerku, do Mariny - jakieś 10 km przez górski grzbiet, więc tylko autem...
Kombinuj - jak chcesz, poszukamy coś konkretnego na Ciovo - sprawdzone i pewne
miejsca, OK? W tym najlepsza jest stola1, ona tam zna każdy kamień... -))
A jak nie - mam coś idealnego w Grebasticy, 13 km od Sibenika - nowy, sprawdzony
i komfortowy dom położony 15 kroków od morza, piękna, spokojna zatoka, żadnych
ulic, ruchu itp. do knajpek i sklepików jakieś 200 kroków wzdłuż morza, a
wieczory - jak nie w Sibeniku to w Primosten chociażby, w okolicy jest co
zwiedzać, nawet na jednodniowy wypad do Splitu nie za daleko, mozna wyskoczyć na
Kornati, Krka, do Skradina choćby, nad Vransko Jezero. O, albo jak chcesz -
rozważ urokliwe miasteczko Pirovac na tym samym odcinku wybrzeża, na wysokości
wyspy Murter. Pokombinuj nad mapą - daj znać, czego Ci szukać...

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,201,101410514,101410514,Sezon_2010_przygotowanie_i_plany.html