generau i jego historie

photo

Temat: BARDOGRAJKA 9
" />Warto było przyjść. Michał autorskimi piosenkami mnie nie przekonał, chociaż ze dwie były całkiem udane (min. "Spotkanie z duszą" czy jakoś tak), za to pieśni rosyjskie - rewelacja! Nienaganny akcent, świetna gitara, głos pasujący właśnie do tego typu muzyki - jestem pod wielkim wrażeniem!
Źródło: lkr.pl/viewtopic.php?t=26047



Temat: uliczni muzycy....
" />
">auu! popsulo caly klimat.
Właśnie o to chodzi - najgorsze jest to, że fałszują jak tylko mogą. Ostatnio popularny duet w Genewie, to pani, która gra na saksofonie z drugą osobą, która przygrywa na gitarze lub klawiszach.

Kiedyś spotkała mnie niespodzianka. Stanął taki z harmoniszczem obik mnie i grał mi prosto w ucho. Ja ich kiedyś wykopię, jak mamę kocham. Utratą słuchu to grozi... Dzieciaki jakoś ostatnio zniknęły z zespołów grająch, aczkolwiek było to bardzo popularne swego czasu.

Spotkałam naprawdę 3ch muzyków, którzy potrafili grać i śpiewać. Jeden śpiewał pieśni rosyjskie i grał na gitarze, drugi, to był polski saksofonista, który przygrywał "w moim magicznym domu", a trzeci - nie pamiętam, ale tez był dobry
Źródło: polacy.ch/forum/viewtopic.php?t=1064


Temat: yellow submarine, będzie a capella :)
Jutro mam z pracy wyjazd integracyjny. Gitary nie biore, bo na takich wyjazdach hm...czasem człowiek dużo herbaty wypije i jeszcze bym ją gdzies zgubił. Jak to zwykle bywa w taich przypadkach śpiewy beda (Zawsze dużą popularnościa cieszą się pieśni wojskowe, rosyjskie i tego typu) Niemniej, jeśli chodzi o Beatlesów, to bez gitary i po herbacie jak na razie najlepiej sie spiewało Yellow Submarine
Źródło: beatles.kielce.com.pl/phpbb2/viewtopic.php?t=506


Temat: Podziękujmy Rosjii...
" />...za takie współczucie, współczują nam jak brat bratu.
Lech, Czech i Rus...
Wiele by można mówić - pewne jest że to coś znacznie więcej niż tylko polityczna poprawność.
Na blogu Smoleńskim napisłem podziękowanie: - częśc po polsku, część po rosyjsku i część po angielsku - przeprosiłem ich za "angielską protezę" mówiąc żę języki są podobne ale nie potrafię niestety swobodnie się rosyjskim posługiwać (choć uczyłem się tego języka 8 lat! )
Może ktoś, kto dobrze zna rosyjski podziękuje Braciom Moskalom w imieniu FŻP. Doda podziękowanie od nas tu wszystkich?
http://www.youtube.com/watch?v=43-RdfrMWoM
Link do tej pieśni dostarczyła Al-ka - dziękuję.
Świetnia piosenka, taka słowiańska w graniau gitary i duszy i rosyjska oczywiście.
Sa tam takie np. słowa tej pieśni Aleksandra Dolskiego: "już nie wiem czy jestem carskim niewolnikiem czy już rycerzem Rzeczpospolitej"...
Gra mi to w uszach i duszy, zmienia tymi słowam stereotypy skostniałe od dziesięcioleci, lody oddtaja, nowe niesie...
Ech,
Napiszmy coś do przyjaciół Moskali!
Źródło: fzp.net.pl/forum/viewtopic.php?t=4297


Temat: Romanse rosyjskie i pieśni wojenne źródło: www.elk.pl
Zapraszamy na koncert romansów rosyjskich i starych piosenek wojennych, który odbędzie się 3 lutego (wtorek) o godz. 19:00 na sali
widowiskowej Ełckiego Centrum Kultury.

Na scenie wystąpią artyści z Kazania (Rosja): Julia Ziganszyna i Aleksander Ławrentiew. Wykonawcy to obecnie elita rosyjskiego romansu - laureaci wielu festiwali i konkursów. Romans to poetycko-muzyczna liryka. Tak definicja określa muzykę, której początki sięgają XVIII wieku. Wtedy to pod wpływem muzyki włoskiej i francuskiej, ale również ludowej rosyjskiej i cygańskiej powstały pierwsze romanse. XIX wiek to rozkwit poezji i muzyki romantycznej - dla Puszkina, Tołstoja, Lermontowa muzyka stała się ściśle związana z twórczością literacką. Był to złoty wiek kultury - w Rosji powstało wiele salonów, gdzie spotykano się i śpiewano romanse.


Taki salon w swoim rodzinnym mieście prowadzi obecnie także Julia Ziganszyna. Prezentuje tam różne programy, m.in. muzykę średniowiecza, stare romanse, współczesną estradę i piosenkę autorską. Sama mówi o sobie że nie jest muzykiem komercyjnym i dlatego może śpiewać to co lubi i nie nudzi się muzyką. Poza tym razem z Aleksandrem Ławrentiewem wykładają w Wyższej Szkole Muzycznej w Kazaniu: Julia śpiew a Aleksander gitarę klasyczną. To już czwarta wizyta artystów w Polsce.

W pierwszej części koncertu usłyszymy najpiękniejsze romanse rosyjskie, takie jak: “Oczi cziornyje", “Gołubczik", “Kalitka", “Ty lubisz drugowo". W części drugiej klasyczne pieśni wojenne - doskonale wszystkim znane “Katiusza", “Tiomnaja noc", “Dawaj zakurim", “Wieczer na rejdzie".




(Źródło www.eck.elk.pl)


Organizatorzy:

Miasto Ełk, Ełckie Centrum Kultury

Źródło: forum.elczanie.pl/index.php?showtopic=4561


Temat: Niechęć do Putina a nie do Puszkina...
Tym cytatem z wypowiedzi bp. Zycińskiego chciałbym otworzyć nowy temat.
Rzecz będzie o twórczości naszych rosyjskich przyjaciół. Tak, tak, wielu z nich mimo wszystko było/jest życzliwych Polakom. Zeby nasze forum nie zamieniło się w rusofobiczne, odreagujmy trochę przy dzwiękach klasycznej gitary Bułata Okudzawy.

Pożegnanie Polski


Pospólny los Polacy, nas z dawien dawna zbratał
na dolę i niedolę na dobro i na zło...
Gdy trębacz nad Krakowem w hejnale stromym wzlata,
a nadzieją strzygę uchem i szabli szuka dłoń.
Tak ładnie wyglądamy w strzępiących się ubrankach
-jak lament Jarosławny jest płacz matczyny: "Idź"
gdy siedemnastoletni, grający na organkach,
jak zawsze wyruszamy, bo się za wolność bić.
Cóż wolność? Wybrać pociąg i mieć w pogardzie konie?
Cóż wolność? Tłuc szklanice? W noc śpiewać, we dnie spać?
Natura już w kolebce wszczepiło nam ironię...
Lecz jest prawdziwsza wolność. Będziemy przy niej trwać.
Kto jeszcze pójdzie z nami? - To problem, oczywista.
Dowództwo - kto obejmie? Kto stanie pośród ciur?
Na kogo ruszyć najpierw? I kto w zaciszną przystań
ukradkiem, milczkiem wpłynie pomiędzy raf i chmur?
Gra trębacz nad Krakowem. Choć poległ, gry nie przerwał,
bo wielka jego miłość. Gra miastu larum.
Cyt!...Agnieszko, myśmy w szkole. Za chwilę - duża przerwa.
Czy słyszysz? Gdzieś za ścianą puścili twista z płyt.

p.s. Tak, tak... taki z Bułata Rosjanin, jak nie przymierzając z koziej d. trąba ale pieśni po ros. są
p.p.s. Jak znacie w wersji org. podawajcie je proszę, zawsze to inaczej brzmi, mimo wszystko.
Moze jeszcze coś z Wyszyńskiego?
Źródło: csto.pl/viewtopic.php?t=1109


Temat: koncert NAYEKHOVICHI w Hydrozagadce
" />HYDROZAGADKA
ul. 11 Listopada 22
Warszawa


11.07. piątek

koncert NAYEKHOVICHI

godz. 21:00
Wstęp 15 zł

Nayekhovichi to zespół z Moskwy, grający pełną energii muzykę, prowokacyjnie łączącą tęskne pieśni w jidish z tradycjnymi przyśpiewkami rosyjskimi i otwartymi tekstami po angielsku. Jego utwory powstają na tradycyjnej kanwie melodii klezmerskiej, wzbogacone o luźne improwizacje z elementami rocka, jazzu czy reggae. Tworzą w ten sposób dużą innowacyjną mieszankę.
Łączą bardzo wysoki poziom warsztatu muzycznego z duchem rock’n’rollowego buntu. Wyjątkowy pod tym względem jest ich lider, Vania Żuk, który doskonale grając na gitarze (a znacznie gorzej na puzonie) na scenie daje upust swemu poczuciu humoru i nieograniczonej charyzmie prawdziwego showmana. Chyba tylko z jego ust można usłyszeć, co Łukaszenko ma do powiedzenia w jidysz albo odkryć, że nawet Rolling Stones mogą mieć korzenie żydowskie.

Nayekhovichi zdobyli powszechne uznanie podczas występów na międzynarodowych festiwalach, takich jak London Klezfest i Klezkanada, Klezmer Cruise. Współpracowali ze słynnymi klezmerami, takimi jak.: Sophie Solomon, Merlin Shepherd, Josh „Socalled” Dołgin, Paul Brody, Michael Alpert i David Krakauer.


Skład zespołu:
Ivan Żuk – wokal, gitara, puzon,
Maksim Karpyczow – saksofon, klarnet,
Fiodor Maszendżynow – instrumenty perkusyjne
Dmitry Khramtsov – skrzypce, gitara basowa

www.nayekhovichi.ru
myspace.com/nayekhovichi


Źródło: fzp.net.pl/forum/viewtopic.php?t=1523


Temat: Arkona - Ot Serdca K Nebu (2007)
" />Arkona - Ot Serdca K Nebu (2007)



Wyzwanie od: Siemowita

Lista utworów:
1. Prologue
2. Pokrovy Nebesnogo Starta
3. Slava, Kupala!!!
4. Ot Serdca K Nebu
5. Oh, Pechal’-Toska
6. Gutsulka
7. Strela
8. Nad Propastiu Let
9. Slavsia Rus’!
10. Kupala I Kostroma
11. Tsygular
12. Sva
13. Katitsia Kolo
14. Epilogue

Są na tym świecie rzeczy, których nie cierpię. Po pierwsze: język rosyjski. Ogólnie nie mam urazy, bo nikt mi nie kazał się go uczyć, ale jednak nie lubię. Po drugie: muzyka folkowa. Normalnie mi nie przeszkadza, ale od czasów fascynacji rodaków niejaką kapelą Brathanki, mam jej dość. Są na tym świecie także rzeczy, które uwielbiam. Na przykład metal w połączeniu z kobiecym wokalem. Muzyka Arkony łączy ze sobą te elementy. Mamy więc mix pod tytułem: folk metal z ryczącą kobitą. Do tego wszystkiego tematyka traktująca o rodzimowierstwie, czyli coś o czym, pomimo mojego przyspieszonego kursu jaki sobie zaserwowałam z tej dziedziny, tak naprawdę nadal nie mam pojęcia. Z taką materią przyszło mi się zmierzyć.

O samej muzyce i warstwie tekstowej pokrótce.
Zaczyna się od Prologu, muzycznej wstawki z tak zwanym parlando, która stanowi fajne intro odsyłające na przylądek Arkony. Utwór ‟Pokrovy Nebesnogo Starta” (co w moim beznadziejnym tłumaczeniu może znaczyć ‟Całun niebiańskiego Mędrca”) zaczyna się fajnym gitarowym riffem. Potem dochodzą różne folkowe wstawki z melodyjnymi zaśpiewami. W zasadzie każdy kolejny utwór będzie oparty na tym rozwiązaniu. Tekst traktuje o śmierci na polu bitwy. Dalej ‟Slava, Kupala!!!” czyli hymn na cześć boga Kupały. Oparty na fajnym riffie, transowy. ‟Od serca ku niebu”, tytułowy kawałek z płyty, charakteryzuje się częstymi zmianami tempa. ‟Oh, Pechal’-Toska” (‟Mój smutek, moje cierpienie”) ma piękną melodię i opowiada historię z sad endem. ‟Gutsulka” jest absolutnie folkowym utworem opartym na tradycyjnej melodii. Podobnie ‟Strela” (‟Strzała”), która jest tradycyjną pieśnią żałobną, chociaż tutaj już da się usłyszeć trochę gitarę. Sama melodia jest bardzo klimatyczna. Jeden z moich faworytów na tej płycie. ‟Nad Propastiu Let” z delikatną atmosferą grozy, kojarzyć mi się będzie z sympatycznym nakurwem perkusji. Przy ‟Slavsia Rus’!” znowu uspokojenie i odprężenie. W warstwie tekstowej kawałek wychwala Ruś, czyli matkę ziemię. Następnie mamy pieśń tradycyjną z historią miłosną w tle (‟Kupala I Kostroma”). Bardzo skoczna i wesoła. W sumie to sprawdziłaby się na jakiejś potańcówce z przytupem. W ‟Tsygular” to samo co w utworze ‟Gutsulka” – folk, tradycyjna melodia zagrana na tradycyjnych instrumentach. W ‟Sva” groźnie pokrzykuje pani wokalistka swoim growlowym głosem, by za chwilę lirycznym zaśpiewem poprosić ‟Sva! Usłysz mój głos! Pomóż mi się przebudzić”. Ot, taki standardzik tej kapeli. Na samym prawie końcu dostajemy opowieść o cykliczności procesów natury (‟Katitsia Kolo”). Jeszcze tylko Epilog i koniec.

Ogólnie to jestem zaskoczona. Serio. Jako, że zespół zaliczany jest do nurtu folk metal (a sciślej folk pagan metal), oczekiwałam jakiegoś soczystego wykopu metalowego zaprawionego szczyptą folkowych zaśpiewów. Tymczasem, w moim odczuciu, jest na odwrót. Dla mnie ta płyta jest bardziej folkowa niż metalowa. I chociaż że folk występuje w przewadze, i pomimo, że nie jest on, jak już pisałem, moim ulubionym gatunkiem muzycznym, to tutaj wcale nie razi. Elementy metalowe ładnie komponują się z brzmieniem tradycyjnych instrumentów. Może czasami za dużo w tej muzyce patosu i podniosłej atmosfery, jednak taki już jej urok i taka uroda. Tak samo znienawidzony przeze mnie język rosyjski. Przy drugim przesłuchaniu, przestaje on mieć znaczenie. Skłamałabym gdybym powiedziała, że od dzisiaj staję się fanką Arkony i w ogóle tego typu grania. Tym niemniej cieszę się, że przeprowadziłam na sobie eksperyment, jakim było zapoznawanie się z nieobecnymi jak dotąd w moim życiu dźwiękami.

Na koniec muszę skrobnąć jeszcze parę słów o wokalistce. Pani Masza "Scream" Arichipowa jest babką z jajami. Śpiewa i growluje. Obie te rzeczy wychodzą jej rewelacyjnie. Ponadto jest odpowiedzialna za większość tekstów i muzyki na tej płycie. Najmocniejsze ogniwo w całości. Sława Jej!

Ocena: 4/6

vinlett
Źródło: bld.heavymusic.pl/viewtopic.php?t=652