generau i jego historie

photo

Temat: GPMapa 2008.3 i jej dzialanie.
Dziękuję, zlikwidowałem DEMO i GPmapa w Garminie działa. Pierwszw wrażenia bardzo dobre. Np. Rowy (te nad morzem), które nie miały dotąd żadne uliczki, teraz mają wszystkie. Podobnie pobliskie Poddąbie i Dębina itd. Klucz DEMO powstał przy instalacji City Navigator Europe 2008 NT, w trybie DEMO. Niestety MapSource zażądał teraz klucza do tej mapy, informując że mapa ta jest zablokowana. Co zrobić, żeby ją uruchomić w trybie DEMO oczywiście na PC. Ponownie zainstalować,czy może jakoś inaczej? Obecnie ta mapa nie ma żadnych szczegółów.
Źródło: garniak.pl/viewtopic.php?t=4703



Temat: Życie Świata
Natura świata
2 - Nasza Planeta
142 strony - SPIS TREŚCI:
1. Planeta Ziemia; 2. Budowa Ziemi; 3. Ziemskie pole magnetyczne; 4. Atmosfera Ziemi; 5. Promieniowanie Słońca; 6. Pory roku; 7. Temperatura i wilgotność; 8. Fronty pogodowe; 9. Wiatry i ich kierunki; 10. Chmury; 11. Huragany; 12. Tornada; 13. Trąby powietrzne; 14. Wyładowania atmosferyczne; 15. Deszcz; 16. Śnieg i grad; 17. Mgły i susza; 18. Szron, rosa, lód; 19. Ziemskie klimaty i ich zmiany; 20. Upwelling - nadzieja dla rybaków; 21. Antropopresja; 22. Klimat a psychika ludzka; 23. Niezwykłe zjawiska atmosferyczne; 24. Anomalie pogodowe; 25. Fenologia - rzeczywista ocena pór roku; 26. Krajobrazy Ziemi; 27. Mapa, siatka geograficzna; 28. Wędrówka kontynentów; 29. Zapadliska i rowy tektoniczne; 30. Niezwykłe twory przyrody; 31. Oceany; 32. Tajemnice dna oceanów; 33. Fale i prądy; 34. Morza; 35. Wyspy; 36. Słynne cieśniny i przylądki; 37. Mierzeje; 38. Brzeg morski; 39. Gejzery i gorące źródła; 40. Rzeki; 41. U źródeł największych rzek świata; 42. Podziemne rzeki i jeziora; 43. Powodzie; 44. Jeziora; 45. Umierające jezioro; 46. Torfowiska; 47. Bagna; 48. Solniska; 49. Pustynie; 50. Niziny; 51. Wyżyny; 52. Góry; 53. Korona Ziemi; 54. Niedostępne szczyty; 55. Groty i jaskinie; 56. Lodowce i lądolód; 57. Lawiny śnieżne; 58. Zjawiska wulkaniczne i skały magmowe; 59. Skały osadowe; 60. Skały metamorficzne; 61. Bursztyn - złoto Północy; 62. Wietrzenie i erozja; 63. Gleby; 64. Sawanny i stepy; 65. Lasy; 66. Depresje; 67. Bogactwa naturalne; 68. Minerały; 69. Kamienie szlachetne i ozdobne; 70. Źródła energii; 71. Naturalne źródła energii.
Format: pdf
Rozmiar: 84943 KB

Kod: Zaznacz wszystkohttp://uploading.com/files/26c8923c/ZS-NS-2.pdf/
Kod: Zaznacz wszystkohttp://freakshare.net/files/1ncjkomv/ZS-NS-2.pdf.html
Źródło: forum.dobreebooki.pl/viewtopic.php?t=5599


Temat: Pieszo wzdluz Baltyku
Hej!

Zastanawiam się, czy to nie ja spowodowałem zadymę z przebyciem trasy Ustka-Wicko Morskie- Jarosławiec.

Przed laty postanowiliśmy z kumplem przejechać jak tylko daleko się da plażą ze wschodu na zachód. Nasze auto to GAZ69, bez większych przeróbek, tylko silnik diesla. Planowaliśmy na to kilka dni. Był kwiecień, więc nocowaliśmy albo na latarni, albo u chłopa po zjechaniu z plaży. Na pace mieliśmy dwa plecaki i 2 karimaty, narty i linę.

Omineliśmy "cywilizację" Trójmiasta, Władysławowa i wjechaliśmy na plażę tuż za Karwią. Jazda po plaży o tej porze roku nie nastręcza większych trudności, w każdym razie nie ma obawy nagłego rozjechania jakiejś parki zalegającej w grajdole. W nocy, przypinająć narty ciągnęliśmy się podczepieni na długiej linie za samochodem. Fajna jazda, na suchym piachu zostaje widoczna smuga rozgrzanego kwarcytu z piachu, można też próbować wjechać do wody, wtedy przypomina to troche narty wodne. Kupa zabawy, tylko piach na plaży to nie śnieg, jest trochę twardszy, więc uwaga ...

Jazda samochodem po plaży jest bardzo urozmaicona i bardzo zależy od stanu morza i wiatru z poprzednich dni. Przypuszczam, że są miejsca zupełnie nieprzejezdne/nieprzejściowe przy wysokim stanie Bałtyku lub po sztormie (martwa fala). Licznie występują urwiska nie do przebycia w głąb lądu, wielkie kamienie lub zdradliwie grząski piasek (można zapaść się do 1,5 m - i dotyczy to nie tylko samochodu ale i ludzi - bywa bardzo niebezpiecznie !!!). Jeśli piasek pod nogami nabiera natychmiast wody to uwaga ...

Jedyna przeszkodą w posuwaniu się na przód były wpadające do morza rzeki, rzeczki i strumienie (wtedy nie miałem jeszcze wyciągarki ...), musieliśmu je omijać lądem (np. Dębki - Piaśnica, Łeba - Łeba, Rowy). Poza tym bywają jakieś instalacje przy brzegu (np. Lubiatowo), które tez trzeba ominąć wjeżdżając do wody.

Za Łebą, wjeżdżając po plaży bez problemu na teren Parku, założyliśmy narty i parę razy zjechaliśmy z tej najwyższej, stromej wydmy. Zabawa niezła, ale nie ma żadnego wyciągu, więc po którymś razie daliśmy sobie spokój. Podchodzenie w piachu jest mocno wyczerpujące. Poza tym narty na piachu szybko tracą kanty, więc warto zabrać starszy sprzęt do tej zabawy ...

Za Ustką , porzuciwszy na chwilę plażę ze względu na port i rzekę, pojechaliśmy dalej według mapy i trafiliśmy na drodze zaraz za miastem na szlaban wojskowy. Chłopcy w mundurach nie byli skłanni do żadnych dyskusji, więc musieliśmy zawrócić. W chwilę później znaleźliśmy przejście na plażę, które mimo ostrych schodów w dół pokonaliśmy bez trudu. Stamtąd, mimo późnej pory znów ruszyliśmy na zachód. Po paru kilometrach względnie równej plaży trafiliśmy na rzeczkę. Ponieważ było późno, zdecydowliśmy się na przeprawę w bród.

Skutek był opłakany: samochód wjechał gładko, powoli przemieszczliśmy się przez kilka metrów w wodzie i nagle zapadł się po maskę/szybę. Silnik nabrał wody i stanął. Z samochodu zaczęły wypływać co lżejsze rzeczy, po otwarciu drzwi nurt przelewał się środkiem. Dałem więc sygnal do opuszczenia... statku i po paru minutach siedzieliśmy na brzegu z mokrymi plecakami, na plaży. Zaczęło zmierzchać, samochód pchany przez rzeczkę przesuwał sie powoli bokiem w kierunku morza ...

W tej sytuacji postanowiłem poszukać pomocy, przeważnie z mojego wcześniejszego doświadczenia był to zawsze chłop z traktorem. Tym razem jednak trafiłem na zasieki, wartowników i wycelowane w nas giwery: byliśmy w środku poligonu. Trudno wytłumaczyć młodemu żołnieżowi o co chodzi, więc przymusowo zostaliśmy doprowadzeni do dowódcy jednostki.

Tam po oddaniu dowodów osobistych, krótkim przesłuchaniu, dowódca zdecydował się na uruchomienie Stara 266. Pojechaliśmy kilka kilometrów do owej rzeczki, zaczepiliśmy długą linę i GAZ został po pół godzinie kopania się naszego zbawcy w piachu wyciągnięty na brzeg. I zostawiony tam. Żołnierze po akcji ratunkowej zostali przez sierżanta odwołani do jednostki, nam pozwolono pojechać z nimi przespać się na wartowni.

Rano wyruszyliśmy z kumplem te kilka kilometrów na piechotę, gdzie opuszczony zalany GAZ wykazał się niebywałą żywotnością, po długim kręceniu wypluł kilka litrów wody przez rurę wydechową, kichnąl, strzelił i .... zapalił. Wróciliśmy do domu o własnych siłach, co prawda remont silnika i tak był potrzebny.

Najważniejsza była jednak reakcja dowódcy jednostki, bo musieliśmu do niego wrócić, żeby nas wyeskortowano do granic poligonu, jakieś kilkanaście kilometrów w kierunku Ustki. Otóz dowódca stwierdził wtedy, że trzeba będzie porobić zasieki z drutu kolczastego na plaży, żeby znowu mu jacyś cywile nie wjeżdżali na strzeżony teren wojskowy ...

Więc być może mam na sumieniu te wasze utrudnienia ,

Pozdrawiam wszystkich globtroterów, zobaczcie też www.smart4x4.pl

Danek
Źródło: travelbit.pl/forum/viewtopic.php?t=3981


Temat: Walki na Pomorzu w 1945 r. według Heinza Voellnera
" />Ostatnia linia obrony na wzgórzach wokół Gdańska i Gdyni
Wydarzenia, które potem nastąpiły, szybko pokazały, że planowana po przebiciu się Rosjan do morza budowa nowej linii obrony w okolicy Jez. Żarnowieckiego, mającej zapobiec odbiciu Półwyspu Helskiego ze znajdującą się tam bazą marynarki wojennej i poprowadzenie jej na zachód od Wejherowa, szerokim łukiem przez Kartuzy do Tczewa, nie była już możliwa. Najpóźniej 9 marca stało się jasne, że pomysł włączenia Kartuz jest nierealny, a 13 marca Rosjanie dokonali przebicia między Wejherowem a Jez. Żarnowieckim i w ten sposób w okolicy Pucka po raz pierwszy dotarli do Zatoki Gdańskiej. Tym samym Hel został odcięty, a utrzymanie Wejherowa stało się niemożliwe.

Dowództwo 2 Armii podjęło decyzję o przyjęciu skróconej linii obrony omijającej Kartuzy, Wejherowo i Puck i mającej swój początek na południe od Pucka za szeroką na 5 km niziną Redy, przy BrĂźckscher Bruch. Linia ta rozpoczynała się przy Zatoce Puckiej w okolicach Rewy i przebiegała przez odporne na ataki pancerne stanowiska wysokościowe na północnym krańcu wzdłuż Kępy Oksywskiej do Dębogórza (wysokość 88m), przecinała szeroką na 5 km pradolinę gdyńską, obejmując rozległą Rumię i otaczając po drugiej stronie sięgającą 135 m Górę Markowca (WilhelmshĂśhe), która górowała zarówno nad pradoliną gdyńską, jak również nad Zagórzem w okolicach Rumi. Dalej biegła przez las w okolicy Gniewowa w górę Zagórza – najprawdopodobniej po stronie południowej – do zachodniej strony Koleczkowa i Bojana, które znajdowały się jeszcze wewnątrz łuku obrony. Najprawdopodobniej ta nowa linia obrony pierwotnie przebiegać miała przez Kielno, za Jez. Tuchomskim, przez Banino i Pępowo, jednak plany te musiały zostać zmienione w związku z szybkim przedostaniem się sowieckich pojazdów pancernych do Chwaszczyna.

Za sobą miała plecy majestatycznie wznoszącej się góry Donas (najwyższe wzniesienie 206m) jako pewną zaporę i bazę do ataku flankowego, którego celem było zablokowanie drogi z Chwaszczyna przez Wielki i Mały Kack do Gdyni. Kielno i Chwaszczyno znalazły się zatem przed linią frontu. Dlatego też niemieckie linie musiały zostać ciasno poprowadzone po północnej wschodniej stronie Chwaszczyna; potem skręcały na południe i prowadziły przez Osową, Banino i Pępowo do Lnisk niedaleko Żukowa, a stąd między Przyjaźnią a Niestępowem do Jez. Łapińskiego i dalej przez Czapelsko – Mierzeszyn – Czerniewo – Trąbki Wielkie do Tczewa (patrz mapa 2).

Zaprzestano walk na froncie Nogatu. W nocy 9 marca mosty na Nogacie zostały wysadzone i rozpoczęto wycofywanie się z Malborka i Żuław Malborskich. Nowy Staw został opuszczony 10, a Nowy Dwór Gdański 11 marca, niemieckie pozycje rozciągały się teraz za Linau mniej więcej od Tujska przez lasy wokół Nowego Stawu do Palczewa nad Wisłą. Most na Wiśle w Tczewie wysadzony został 8.3., a miasto opuszczone zostało bez walki 12.3. Linia frontu przebiegała teraz na południe od Pszczółek, mając przed sobą nizinę górnej Motławy, a za sobą Klempiner Berge (123m). Na wschodzie opierała się o Wisłę na wysokości Koźlin.

Klempiner Berge nie odgrywały jeszcze wtedy ważnej roli. Rosjanie zaatakowali w okolicy Pszczółek bardzo późno, bo dopiero 21 marca. Przyczyną tego mógł być fakt, iż nasze pozycje w okolicy Pszczółek mogły zostać okrążone jedynie od strony zachodniej, bo od strony wschodniej rozciągały się niesprzyjające atakom pancernym Żuławy.

Przebicie Rosjan w kierunku Pruszcza Gdańskiego nastąpiło zatem nie przez Pszczółki, ale w połowie marca przez Kleszczewo. Było to odpowiednie miejsce dla przeprowadzenia obustronnych oskrzydlających ataków pancernych, dlatego też próbowano tutaj dokonać przebicia już koło 10 marca. W Skowarczu koło Pszczółek do 17 marca stacjonowali spadochroniarze, którzy w dniu 17 marca przeniesieni zostali do Emaus, a stamtąd 18.3. do Oliwy.

Dowództwo Armii zdawało sobie sprawę, że także ta skrócona linia obrony na dłuższą metę nie jest w stanie powstrzymać mający znaczną przewagę napór rosyjski. Nie dysponowali oni już wzmocnionymi dywizjami, a jedynie grupami bojowymi powstałymi z oddziałów dywizji zredukowanych często do liczebności regimentów, które od kilku tygodni brały udział w ciężkich walkach i którym przede wszystkim brakowało broni, paliwa i wystarczającej ilości amunicji. Dlatego też budowane wokół Gdańska i Gdyni stanowiska polowe i rowy przeciwpancerne mogły mieć jedynie znaczenie opóźniające. Za linią frontu do dyspozycji pozostawały jedynie słabe mobilne oddziały rezerwy interwencyjnej, zadaniem których było wyłapywanie rosyjskich przebić i ponowne spychanie wroga poza linię obrony. Ale tymczasem zaczęło się robić na tyle ciasno, że niemożliwe stawało się przesuwanie linii frontu jako odpowiedź na przebicia.
Źródło: eksploracja.pl/forum/viewtopic.php?t=6052